Tychy - Podhale 4-3
01.03.2009
- Najważniejsze jest, aby dobrze wejść w mecz. Ma to spore znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji - podkreślał Piotr Sarnik, napastnik GKS-u. Tyszanie początku nie mogli uznać za udany, gdyż, za sprawą Kacira, Podhale objęło prowadzenie. - Rozpoczęliśmy fatalnie, ale w ostatecznym rozrachunku wygraliśmy i to się liczy - cieszył się strzelec jednej z bramek.
Mimo złego startu, miejscowi zdołali wyrównać grając w osłabieniu. Fatalny błąd popełnił Voznik, a Proszkiewicz będąc sam na sam nie dał szans Zborowskiemu. - Była to kuriozalna sytuacja, która nie powinna mieć miejsca - wściekał się Milan Jancuska, trener "Szarotek”.
W przerwie nastąpiła prezentacja kobiecej drużyny GKS-u z pucharem, jaki zdobyła za tytuł mistrza Polski. Koledzy po fachu chyba zazdrościli paniom, że po raz kolejny z rzędu wzniosły to trofeum i tuż po wznowieniu rozpoczęli ostry bój o finał. Majkowski wykorzystał grę w przewadze, a Sarnik dołożył kolejne trafienie i gospodarze prowadzili już dwoma golami.
Przyjezdni złapali kontakt po bramce najskuteczniejszego w sezonie zasadniczym Baranyka, który wygrał pojedynek z Sobeckim. Jednak po składnej akcji Pacigi z Parzyszkiem, ten drugi umieścił krążek w siatce i tyszanie ponownie odskoczyli.
Na niespełna dwie minuty przed końcem kapitan GKS-u, Parzyszek, wylądował na ławce kar. Rywale poprosili o czas. Na lód nie wyjechał już Zborowski i z przewagą dwóch zawodników Podhale chciało odmienić losy spotkania. Jednak "Szarotki” było stać na tylko jedno trafienie i ostatecznie miejscowi mogli cieszyć się ze zwycięstwa.
Konferencja prasowa
[b]Miroslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u): Dramatyczny mecz. Początek nie był dobry, ale później nastąpiła mobilizacja. Bramka w osłabieniu odmieniła losy spotkania. Kolejny gol wyprowadził nas na prowadzenie, którego nie oddaliśmy już do końca.
[b]Milan Jancuska[/b] (trener Podhala): Zagraliśmy lepiej niż w sobotę. Prowadziliśmy, ale straciliśmy gola w przewadze. Szczęście było po stronie GKS-u.[b]
[/b]
Mimo złego startu, miejscowi zdołali wyrównać grając w osłabieniu. Fatalny błąd popełnił Voznik, a Proszkiewicz będąc sam na sam nie dał szans Zborowskiemu. - Była to kuriozalna sytuacja, która nie powinna mieć miejsca - wściekał się Milan Jancuska, trener "Szarotek”.
W przerwie nastąpiła prezentacja kobiecej drużyny GKS-u z pucharem, jaki zdobyła za tytuł mistrza Polski. Koledzy po fachu chyba zazdrościli paniom, że po raz kolejny z rzędu wzniosły to trofeum i tuż po wznowieniu rozpoczęli ostry bój o finał. Majkowski wykorzystał grę w przewadze, a Sarnik dołożył kolejne trafienie i gospodarze prowadzili już dwoma golami.
Przyjezdni złapali kontakt po bramce najskuteczniejszego w sezonie zasadniczym Baranyka, który wygrał pojedynek z Sobeckim. Jednak po składnej akcji Pacigi z Parzyszkiem, ten drugi umieścił krążek w siatce i tyszanie ponownie odskoczyli.
Na niespełna dwie minuty przed końcem kapitan GKS-u, Parzyszek, wylądował na ławce kar. Rywale poprosili o czas. Na lód nie wyjechał już Zborowski i z przewagą dwóch zawodników Podhale chciało odmienić losy spotkania. Jednak "Szarotki” było stać na tylko jedno trafienie i ostatecznie miejscowi mogli cieszyć się ze zwycięstwa.
Konferencja prasowa
[b]Miroslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u): Dramatyczny mecz. Początek nie był dobry, ale później nastąpiła mobilizacja. Bramka w osłabieniu odmieniła losy spotkania. Kolejny gol wyprowadził nas na prowadzenie, którego nie oddaliśmy już do końca.
[b]Milan Jancuska[/b] (trener Podhala): Zagraliśmy lepiej niż w sobotę. Prowadziliśmy, ale straciliśmy gola w przewadze. Szczęście było po stronie GKS-u.[b]
[/b]
Polecane
Polska Hokej Liga