Tychy - Podhale 3-2
14.11.2008
Podobnie jak przed dwoma dniami w spotkaniu z Jastrzębiem, mecz nie ułożył się po myśli miejscowych. Marek Prechodsky uderzył z niebieskiej linii, a lot krążka zmienił Martin Voznik i było 1-0 dla przyjezdnych. Do wyrównania mógł doprowadzić Michał Woźnica, ale zmarnował stuprocentową sytuację. Tyszanie starali się odrobić straty, lecz ich strzały były niecelne bądź na posterunku dobrze spisywał się Krzysztof Zborowski. Jeszcze przed pierwszą przerwą Milan Baranyk wykorzystał błąd Krzysztofa Śmiełowskiego i podwyższył rezultat.
Druga tercja rozpoczęła się od sporej liczby kar dla obu zespołów. Przez siedem minut drużyny nie były w stanie zagrać w pełnych składach gdyż jedni zawodnicy jeszcze nie zdążyli odsiedzieć swoich przewinień, a drudzy zjeżdżali już na przymusowy odpoczynek. Jednak żadnej z ekip nie udało się wykorzystać liczebnych przewag. Adrian Parzyszek trafił w poprzeczkę. a w odpowiedzi Tomasz Malasiński w słupek. Dopiero tuż przed końcową syreną Robin Bacul wykorzystał sytuację, w której dobił uderzenie Tomasza Wołkowicza.
W kolejnej odsłonie hokeiści jednej i drugiej drużyny podkręcili tempo. Przyjezdni stwarzali sporo groźnych sytuacji, ale to gospodarzom udało się zdobyć gola. Wyrównująca bramkę strzelił ponownie Bacul. Na trybunach wzmógł się doping, przez co motywacja tyszan była jeszcze większa. Marzenia o wygranej mógł pogrzebać Baranyk, ale najpierw przegrał pojedynek oko w oko z Arkadiuszem Sobeckim, a przy drugiej okazji słupek uratował miejscowych.
W rzutach karnych także było wyrównanie. Dopiero piąta seria przyniosła rozstrzygnięcie. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Sebastian Gonera. Reprezentant Polski umieścił krążek miedzy parkanami bramkarza rywali i tyszanie mogli cieszyć się ze zwycięstwa.
Pod szatniami
[b]Piotr Sarnik [/b](napastnik GKS-u): Ciężko się grało, gdyż przez napięty terminarz nie ma ani chwili na odpoczynek. Straciliśmy szybko dwie bramki i musieliśmy znowu gonić wynik.
[b]Jarosław Różański [/b](napastnik Podhala): Za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo i to nas zgubiło. Prowadziliśmy dwiema bramkami i nie powinniśmy tego przegrać. Trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Głos trenerów
[b]Miroslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u): Znowu mieliśmy słaby początek i musieliśmy odrabiać straty. Takich wpadek musimy unikać. Druga i trzecia tercja była już lepsza w naszym wykonaniu. Chłopaki powalczyli do końca, za co im serdecznie dziękuję.
[b]Milan Janczuszka [/b](trener Podhala): Decydującym momentem była strata pierwszej bramki. Przeciwnik uwierzył, że może nawiązać równorzędną walkę i to wykorzystał. Nabrał rozpędu i złapał odpowiedni rytm, co niestety zemściło się na nas.
Druga tercja rozpoczęła się od sporej liczby kar dla obu zespołów. Przez siedem minut drużyny nie były w stanie zagrać w pełnych składach gdyż jedni zawodnicy jeszcze nie zdążyli odsiedzieć swoich przewinień, a drudzy zjeżdżali już na przymusowy odpoczynek. Jednak żadnej z ekip nie udało się wykorzystać liczebnych przewag. Adrian Parzyszek trafił w poprzeczkę. a w odpowiedzi Tomasz Malasiński w słupek. Dopiero tuż przed końcową syreną Robin Bacul wykorzystał sytuację, w której dobił uderzenie Tomasza Wołkowicza.
W kolejnej odsłonie hokeiści jednej i drugiej drużyny podkręcili tempo. Przyjezdni stwarzali sporo groźnych sytuacji, ale to gospodarzom udało się zdobyć gola. Wyrównująca bramkę strzelił ponownie Bacul. Na trybunach wzmógł się doping, przez co motywacja tyszan była jeszcze większa. Marzenia o wygranej mógł pogrzebać Baranyk, ale najpierw przegrał pojedynek oko w oko z Arkadiuszem Sobeckim, a przy drugiej okazji słupek uratował miejscowych.
W rzutach karnych także było wyrównanie. Dopiero piąta seria przyniosła rozstrzygnięcie. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Sebastian Gonera. Reprezentant Polski umieścił krążek miedzy parkanami bramkarza rywali i tyszanie mogli cieszyć się ze zwycięstwa.
Pod szatniami
[b]Piotr Sarnik [/b](napastnik GKS-u): Ciężko się grało, gdyż przez napięty terminarz nie ma ani chwili na odpoczynek. Straciliśmy szybko dwie bramki i musieliśmy znowu gonić wynik.
[b]Jarosław Różański [/b](napastnik Podhala): Za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo i to nas zgubiło. Prowadziliśmy dwiema bramkami i nie powinniśmy tego przegrać. Trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Głos trenerów
[b]Miroslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u): Znowu mieliśmy słaby początek i musieliśmy odrabiać straty. Takich wpadek musimy unikać. Druga i trzecia tercja była już lepsza w naszym wykonaniu. Chłopaki powalczyli do końca, za co im serdecznie dziękuję.
[b]Milan Janczuszka [/b](trener Podhala): Decydującym momentem była strata pierwszej bramki. Przeciwnik uwierzył, że może nawiązać równorzędną walkę i to wykorzystał. Nabrał rozpędu i złapał odpowiedni rytm, co niestety zemściło się na nas.
Polecane
Polska Hokej Liga