Tychy - Naprzód 3-2
19.12.2008
Kazali długo czekać na gole hokeiści z Tychów i Katowic. Worek z bramkami rozwiązał w końcu Proszkiewicz, po jednej z bardziej składnych akcji meczu. Naprzód szybko odpowiedział. Trafieniem bardzo rzadkiej urody popisał się Koszowski, który skierował krążek do siatki bezpośrednio po wznowieniu. „Guma” przeszła jeszcze między parkanami Sobeckiego.
Walczący o pierwszą „szóstkę” tyszanie wyszli ponownie na prowadzenie, w czym duża zasługa Gabrysia. Obrońca Naprzodu bezmyślnie wybił krążek poza lodowisko, za co powędrował na ławkę kar, a że wcześniej siedział na niej kolega z zespołu, to goście musieli się bronić trzema zawodnikami. GKS ustawił zamek i w końcu celu dopiął Bacul, wracający po kontuzji do walki o ligowe punkty.
Na początku trzeciej tercji Tychy zupełnie jednak stanęły. Naprzód rzucił się do ataku. Oddał kilka bardzo groźnych strzałów. Fantastycznie bronił Sobecki. Spiker w dodatku poinformował, że JKH objęło prowadzenie w meczu z Zagłębiem. Jastrzębianie i właśnie Tychy walczą o szóstą lokatę. Nic dziwnego, że kibicom GKS-u serca zaczęły szybciej bić.
W końcówce Tychy znów grały w podwójnej przewadze, lecz wtedy nie próbowały pokusić się o kropkę nad "i". Postawił ją w końcu Sarnik. Znów asystował Proszkiewicz. Gol Klisiaka już na nic się zdał.
Pod szatniami:
[b]
Waldemar Klisiak [/b](napastnik Naprzodu): To co robili sędziowie, to jaja! Należałoby ich wysłać w kosmos. Ustawili spotkanie pod dyktando Tychów.
[b]
Tomasz Proszkiewicz[/b] (napastnik GKS-u): Po sześciu porażkach w końcu przyszło przełamanie. To nas podbuduje psychicznie przed następnymi dwoma meczami. Naprzód walczył do końca. Na szczęście zdobyliśmy trzeciego gola.
[b]Głos trenerów
Jaroslav Lehocky [/b](trener Naprzodu): Był to bardzo wyrównany mecz. Złapaliśmy w drugiej tercji niepotrzebną karę, dzięki czemu Tychy objęły prowadzenie. W sześciu tercjach, licząc też ostatni mecz z Cracovią, strzeliliśmy ledwie dwie bramki. To stanowczo za mało.
[b]
Miroslav Ihnaczak [/b](trener GKS-u): Powrót na lód Bacula i Garbocza dodał drużynie pewności, podniósł na duchu. Teraz powinno być tylko lepiej.
Walczący o pierwszą „szóstkę” tyszanie wyszli ponownie na prowadzenie, w czym duża zasługa Gabrysia. Obrońca Naprzodu bezmyślnie wybił krążek poza lodowisko, za co powędrował na ławkę kar, a że wcześniej siedział na niej kolega z zespołu, to goście musieli się bronić trzema zawodnikami. GKS ustawił zamek i w końcu celu dopiął Bacul, wracający po kontuzji do walki o ligowe punkty.
Na początku trzeciej tercji Tychy zupełnie jednak stanęły. Naprzód rzucił się do ataku. Oddał kilka bardzo groźnych strzałów. Fantastycznie bronił Sobecki. Spiker w dodatku poinformował, że JKH objęło prowadzenie w meczu z Zagłębiem. Jastrzębianie i właśnie Tychy walczą o szóstą lokatę. Nic dziwnego, że kibicom GKS-u serca zaczęły szybciej bić.
W końcówce Tychy znów grały w podwójnej przewadze, lecz wtedy nie próbowały pokusić się o kropkę nad "i". Postawił ją w końcu Sarnik. Znów asystował Proszkiewicz. Gol Klisiaka już na nic się zdał.
Pod szatniami:
[b]
Waldemar Klisiak [/b](napastnik Naprzodu): To co robili sędziowie, to jaja! Należałoby ich wysłać w kosmos. Ustawili spotkanie pod dyktando Tychów.
[b]
Tomasz Proszkiewicz[/b] (napastnik GKS-u): Po sześciu porażkach w końcu przyszło przełamanie. To nas podbuduje psychicznie przed następnymi dwoma meczami. Naprzód walczył do końca. Na szczęście zdobyliśmy trzeciego gola.
[b]Głos trenerów
Jaroslav Lehocky [/b](trener Naprzodu): Był to bardzo wyrównany mecz. Złapaliśmy w drugiej tercji niepotrzebną karę, dzięki czemu Tychy objęły prowadzenie. W sześciu tercjach, licząc też ostatni mecz z Cracovią, strzeliliśmy ledwie dwie bramki. To stanowczo za mało.
[b]
Miroslav Ihnaczak [/b](trener GKS-u): Powrót na lód Bacula i Garbocza dodał drużynie pewności, podniósł na duchu. Teraz powinno być tylko lepiej.
Polecane
Polska Hokej Liga