Tychy - Jastrzębie 4-1. Urodzinowe strzelanie gracza gospodarzy
Pierwsza tercja pojedynku pomiędzy śląskimi drużynami wyglądała dosyć ospale. Zespoły w miarę upływu czasu wchodziły na właściwe tory. Tyszanie weszli na nie szybciej i stworzyli sobie przewagę na lodzie. Bez problemu zamykali gości w ich tercji obronnej i tworzyli sobie bramkowe sytuacje. Obchodzący swoje 36. urodziny Pavel Mojzis potwierdził tę przewagę, zdobywając pierwszego gola w meczu. Doświadczony czeski obrońca po raz kolejny w tym sezonie popisał się celnym strzałem z niebieskiej linii. Tyszanie utrzymywali swoją przewagę do końca tercji, kreując sobie przy tym parę dogodnych sytuacji. Niestety w tyskich szeregach wciąż widoczna jest nieskuteczność, dlatego pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem tylko 1-0.
W drugą odsłonę doskonale weszli zawodnicy GKS-u Tychy, którzy już w drugiej minucie po usłyszeniu pierwszego gwizdka, podwyższyli swoje prowadzenie. Drugą bramkę dla swojego zespołu zdobył Mojzis, który zaskoczył bramkarza gości strzałem z okolic środka tafli. Po bramce na 2-0 mocno osłabieni jastrzębianie, którzy na mecz przyjechali bez swoich podstawowych zawodników, próbowali zagrozić bramce Stefana Zigardego, jednak ten pozostawał niepokonany. W 27. minucie Jan Steber stanął przed szansą strzelenia trzeciej bramki, jednak przy rzucie karnym lepszy okazał się Rober Slipcenko. Trzy minuty później tyski napastnik zrehabilitował się za niewykorzystanie karnego i po zamieszaniu pod bramką Slipcenki, wbił gumę do siatki. Zawodnicy JKH zdołali odpowiedzieć tylko jednym golem. Zdobył go Richard Kral, wykorzystując bezpański krążek odbity przez Zigardego przed siebie. Goście z Jastrzębia grając na czterech obrońców nie mieli już sił, aby pójść za ciosem i do przerwy wynik pozostał bez zmian.
Ostatnią tercję tego widowiska znów dobrze rozpoczęli tyszanie, którzy po raz kolejny w drugiej minucie ostatniej części gry zdobyli bramkę. Guma uderzona przez Mikołaja Łopuskiego, odbiła się przed bramką od jednego z zawodników JKH GKS-u Jastrzębie i zmyliła Slipcenke, który nie zdołał już obronić strzału. Zawodnicy Mojmira Tarlicka, pomimo ogromnej chęci walki i paru bramkowych akcji, nie potrafili pokonać dobrze spisującego się Zigardego. Mecz zakończył się wynikiem 4-1 dla GKS-u Tychy, co oznacza, że tyszanie według nowych zasad zakwalifikowali się do Pucharu Polski. Jastrzębianie nie mają już na to szans.
Dzisiejszego wieczoru nie tylko wynik nie był zadowalający, Goście już w pierwszej tercji stracili kolejnego zawodnika. Tomasz Pastryk - po jednej z walk pod bandą - ucierpiał i z obandażowanym nadgarstkiem udał się do szatni.