Tychy - Jastrzębie 4-1. Urodzinowe strzelanie gracza gospodarzy

31.10.2013
Tyszanie, rozgrywający ostatnie spotkanie przed dwutygodniową przerwą, pewnie pokonali JKH GKS Jastrzębie. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył obchodzący dziś urodziny Pavel Mojzis.

Pierwsza tercja pojedynku pomiędzy śląskimi drużynami wyglądała dosyć ospale. Zespoły  w miarę upływu czasu wchodziły na właściwe tory. Tyszanie weszli na nie szybciej i stworzyli sobie przewagę na lodzie. Bez problemu zamykali gości w ich tercji obronnej i tworzyli sobie bramkowe sytuacje. Obchodzący swoje 36. urodziny Pavel Mojzis potwierdził tę przewagę, zdobywając pierwszego gola w meczu. Doświadczony czeski obrońca po raz kolejny w tym sezonie popisał się celnym strzałem z niebieskiej linii. Tyszanie utrzymywali swoją przewagę do końca tercji, kreując sobie przy tym parę dogodnych sytuacji. Niestety w tyskich szeregach wciąż widoczna jest nieskuteczność, dlatego pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem tylko 1-0.

W drugą odsłonę doskonale weszli zawodnicy GKS-u Tychy, którzy już w drugiej minucie po usłyszeniu pierwszego gwizdka, podwyższyli swoje prowadzenie. Drugą bramkę dla swojego zespołu zdobył Mojzis, który zaskoczył bramkarza gości strzałem z okolic środka tafli. Po bramce na 2-0 mocno osłabieni jastrzębianie, którzy na mecz przyjechali bez swoich podstawowych zawodników, próbowali zagrozić bramce Stefana Zigardego, jednak ten pozostawał niepokonany. W 27. minucie Jan Steber stanął przed szansą strzelenia trzeciej bramki, jednak przy rzucie karnym lepszy okazał się Rober Slipcenko. Trzy minuty później tyski napastnik zrehabilitował się za niewykorzystanie karnego i po zamieszaniu pod bramką Slipcenki, wbił gumę do siatki. Zawodnicy JKH zdołali odpowiedzieć tylko jednym golem. Zdobył go Richard Kral, wykorzystując bezpański krążek odbity przez Zigardego przed siebie. Goście z Jastrzębia grając na czterech obrońców nie mieli już sił, aby pójść za ciosem i do przerwy wynik pozostał bez zmian.

Ostatnią tercję tego widowiska znów dobrze rozpoczęli tyszanie, którzy po raz kolejny w drugiej minucie ostatniej części gry  zdobyli bramkę. Guma uderzona przez Mikołaja Łopuskiego, odbiła się przed bramką od jednego z zawodników JKH GKS-u Jastrzębie i zmyliła Slipcenke, który nie zdołał już obronić strzału. Zawodnicy Mojmira Tarlicka, pomimo ogromnej chęci walki i paru bramkowych akcji, nie potrafili pokonać dobrze spisującego się Zigardego. Mecz zakończył się wynikiem 4-1 dla GKS-u Tychy, co oznacza, że tyszanie według nowych zasad zakwalifikowali się do Pucharu Polski. Jastrzębianie nie mają już na to szans.

Dzisiejszego wieczoru nie tylko wynik nie był zadowalający, Goście już w pierwszej tercji stracili kolejnego zawodnika. Tomasz Pastryk - po jednej z walk pod bandą - ucierpiał i z obandażowanym nadgarstkiem udał się do szatni.

źródło: Błażej Kuśmierz

Przeczytaj również