Tychy - Janów 6-3

13.02.2009
Mnóstwo walki, kar oraz bramek zobaczyli kibice w derbowym pojedynku Tychów z Janowem na inaugurację fazy play-off. Pierwszy mecz wygrał GKS.
Już przed spotkaniem wiadome było, że w pojedynku tyszan z janowianami będzie dominowała walka, ale chyba nikt nie spodziewał się, że od początkowych sekund posypią się kary. Już pierwsza gra w przewadze Naprzodu przyniosła gola. Z dystansu uderzył Wojtarowicz, a lot krążka przed wpadnięciem do siatki zmienił jeszcze Klisiak. Na wyrównanie gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Jakesz po podaniu Gonery wykorzystał podwójne osłabienie rywali. Hokeiści obu zespołów grali ostro, ale sędziowie trochę zbyt pochopnie posyłali kolejnych graczy na przymusowy odpoczynek. Przez ponad połowę pierwszej tercji, ławka kar była okupowana przez zawodników obu drużyn.

Po pierwszych 20. minutach, to jednak GKS prowadził jedną bramką. Grając w przewadze krążek zza bramki zagrał Bakrlik, a Garbocz z najbliższej odległości pokonał Michała Elżbieciaka. Druga tercja należała zdecydowanie do gospodarzy. Najpierw wyśmienitej sytuacji nie wykorzystał Bacul. Napastnik zmarnował stuprocentową akcję nie trafiając do pustej bramki. Chwilę później GKS wykorzystał kolejną przewagę, a ładnym uderzeniem popisał się Gonera. To jednak nie był koniec naporu miejscowych.

Grając pięciu na trzech najpierw Gonera trafił w słupek. Jednak sekundy po upływie pierwszej kary tyszanie świetnie rozklepali obronę Janowa, a całą akcję strzałem pod poprzeczkę sfinalizował Bacul. Tuż przed syreną kończącą drugą tercję swojego gola w debiucie zdobył Bakrlik i tyszanie prowadzili już 5-1.

Na ostatnią tercję hokeiści gospodarzy wyszli lekko rozluźnieni, bowiem dość szybko stracili dwie bramki. Najpierw w przewadze trafił Stachura, a kilka minut później Wojtarowicz i Naprzód zwietrzył szansę na korzystny rezultat. Mimo, iż goście byli bliscy kolejnych trafień, to miejscowi zdobyli ostatniego gola. Na listę strzelców wpisał się Parzyszek.

Pod szatniami

[b]Michał Elżbieciak[/b] (bramkarz Naprzodu): Tyszanie ostro zaatakowali i nie pozwolili nam zagrać swojego hokeja. Przy stanie 5-1 wyraźnie zwolnili tempo oszczędzając się na kolejne mecze. Udało nam się strzelić dwie bramki, ale to było za mało. Jutro musimy zmienić taktykę i bardziej skoncentrować się na obronie.
[b]
Krzysztof Majkowski[/b] (obrońca GKS-u): O naszym zwycięstwie zadecydowały perfekcyjnie wykorzystywane przewagi. Końcówka była nerwowa, ale to bardziej nasza zasługa niż Janowa. Pozwoliliśmy im na trochę więcej i dwie stracone bramki były wynikiem rozprężenia z naszej strony.
[b]
Michał Garbocz[/b] (napastnik GKS-u): Drużyna zrobiła mi prezent urodzinowy. W trzeciej tercji zafundowaliśmy sobie małą nerwówkę. Po naszych błędach Janów doszedł nas na dwie bramki. Jutro postaramy się ich uniknąć i pewnie wygrać po raz drugi.

Konferencja prasowa
 [b]
Jaroslav Lehocky[/b] (trener Naprzodu): Wygrała drużyna lepsza. Mecz rozpoczęliśmy bardzo dobrze, ale później moi zawodnicy zapomnieli o przedmeczowej taktyce. Popełniliśmy dużo przewinień i to skończyło się bramkami. Drużyna jednak się nie poddała i walczyła do ostatnich minut.
[b]
Mrioslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u): Spotkania z Naprzodem zawsze są trudne. W pierwszej połowie meczu graliśmy dobry, zdyscyplinowany hokej. Później nie wiedzieć dlaczego, przestaliśmy jeździć. brakowało koncentracji. Na szczęście trzy razy świetną interwencją popisał się Sobecki. W ostatniej tercji straciliśmy dwie bramki i do końca było nerwowo.
autor: Sebastian Skierski, Mariusz Polak

Przeczytaj również