Tychy - Janów 3-4 k.

14.02.2009
Po dramatycznym spotkaniu Naprzód Janów pokonał tyski GKS i wyrównał stan rywalizacji. Mecz rozstrzygnął się dopiero w rzutach karnych.
Podobnie jak w piątek, spotkanie rozpoczęło się od serii kar. W ciągu sześciu minut janowianie trzykrotnie zostali odesłani na przymusowy odpoczynek. Zdołali jednak przetrzymać napór gospodarzy i wyszli z opresji obronną ręką. Pałający chęcią rewanżu goście z minuty na minutę "podkręcali" tempo, coraz bardziej zagrażając bramce strzeżonej przez Sobeckiego. Zadanie to znacznie ułatwiali im tyszanie, popełniając sporo błędów w defensywie.

Któraś z kolei ich niefrasobliwość przyniosła Naprzodowi prowadzenie. Zagapieni obrońcy nie upilnowali Wojtarowicza, który nie miał problemów z umieszczeniem krążka w siatce z najbliższej odległości. Jeszcze w pierwszej tercji Wojtarowicz zamarkował strzał i wystawił  "gumę" Tabaczkowi, który podwyższył rezultat. Goście zasłużenie prowadzili różnicą dwóch bramek.

W drugiej odsłonie GKS ostro zabrał się do odrabiania strat. Bliski zdobycia kontaktowego gola był Paciga, jednak znakomicie interweniował Michał Elżbieciak. Następnie przez nieco ponad minutę gospodarze grali w podwójnej przewadze. Kotłowało się pod bramką Naprzodu, ale bez efektu. Gdy wydawało się, że przyjezdni przetrwali najtrudniejszy okres, trafienie zanotował Parzyszek. Kilka chwil później kapitan Tychów doprowadził do wyrównania. GKS był w natarciu, ale to przyjezdni po 40 minutach prowadzili. Klisiak dobił strzał Wojtarowicza. Wyrównać mógł jeszcze Paciga, ale trafił w słupek.

W trzeciej tercji tyszanie dążyli do wyrównania, jednak hokeiści z Janowa bardzo dobrze spisywali się w defensywie. Dopiero na niecałe pięć minut przed końcem Bacul pomknął sam na bramkarza gości, położył go na lodzie i trafił do pustej bramki. Po 60 minutach był więc remis 3-3. W dogrywce bramki nie padły i o zwycięstwie zadecydowała seria rzutów karnych.

Najpierw Sobecki kijem wybił krążek Gallo. Następnie Parzyszek posłał "gumę" obok bramki. Goście objęli prowadzenie po golu Słodczyka, a Proszkiewicz skopiował wyczyn kapitana GKS-u. Przed szansą zapewnienia wygranej dla Naprzodu stanął Lauko. Hokeista Janowa wygrał pojedynek z tyskim golkiperem i dał swojej drużynie zwycięstwo.

Pod szatniami

[b]Michał Elżbieciak[/b] (bramkarz Naprzodu): Nie styl się liczy, a wygrana. Była niepotrzebna nerwówka w końcówce, ale zakończyło się szczęśliwie. Stan rywalizacji się wyrównał i przenosimy się teraz na nasze lodowisko.

[b]Adrian Parzyszek[/b] (napastnik GKS-u): Mieliśmy ogromną przewagę w strzałach, jednak nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Musimy popracować nad skutecznością.[b]

Waldemar Klisiak[/b] (napastnik Naprzodu): Play-off rządzi się swoimi prawami. Stoi się nad przepaścią i trzeba się ratować. Dzisiaj dzięki dobrej grze całego zespołu udało się szczęśliwie wygrać. Łapiemy zbyt dużo kar i to jest naszą bolączką. Trzeba ją wyeliminować.

Konferencja prasowa

[b]Jaroslav Lehocky [/b](trener Naprzodu): Mecz rozpoczął się dla nas katastrofalnie, bo od 6 minut kar. Na szczęście udało nam się przetrwać. Zespół zagrał tak jak prezentował się w całym sezonie zasadniczym. Wyciągnęliśmy wnioski z wczorajszego spotkania.

[b]Miroslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u): Nie udało nam się na początku wykorzystać gier w przewadze. Później zaczęliśmy popełniać błędy, w efekcie czego straciliśmy bramki. Drużyna się pozbierała, walczyła do końca.
autor: Sebastian Skierski, Mariusz Polak

Przeczytaj również