Tychy jak Boston
26.01.2009
"Super Mario" nie krył po swoim ostatnim występie ogromnych emocji. - Dzięki wspaniałej, tyskiej publiczności, mogłem przeżyć niezapomniane chwile. Brawa, doping, atmosfera, to wszystko sprawiło, że było to dla mnie ogromne przeżycie. Wszyscy ciepło mnie przyjęli i za to chciałbym bardzo podziękować - mówił wyraźnie podekscytowany Mariusz Czerkawski. - Przepraszam, że nie strzeliłem bramki, ale najważniejsze jest zwycięstwo zespołu - zwrócił się do kibiców.
[url=http://www.sportslaski.pl/Tychy-Stoczniowiec-3-2,sport-slaski,4801,info.html] [/url][b] [url=http://www.sportslaski.pl/Tychy-Stoczniowiec-3-2,sport-slaski,4801,info.html]Przeczytaj relację z meczu GKS Tychy - Stoczniowiec Gdańsk > [/url][/b]
Na ostatni występ najlepszego polskiego hokeisty w historii przyjechał m.in. jego przyjaciel z NHL, Krzysztof Oliwa. Pomimo tego, że "Marre" nie zagrał jak za swoich najlepszych czasów, to i tak kilka jego zagrań wzbudziło ogromny podziw. - To było wielkie święto. Przede wszystkim Mariusza, ale również dla nas oraz kibiców. Każdy mocno się mobilizował, aby wypaść w tym spotkaniu jak najlepiej - przyznał Adrian Parzyszek, kapitan GKS-u. - Może brakowało Mariuszowi sił, świeżości, ale widać, że nie zapomniał tego, co w kiju. Jest naprawdę wielkim graczem - podkreślał Parzyszek. - To wybitny człowiek i hokeista. Wielką przyjemnością i zaszczytem było wystąpienie w jego pożegnalnym meczu - skomentował Piotr Sarnik. - Technika jazdy i kija wychodziła mu bardzo dobrze. Miał kilka sytuacji, ale zabrakło mu szczęścia żeby umieścić krążek w siatce - ocenił występ Czerkawskiego Henryk Zabrocki, szkoleniowiec Stoczniowca.
Czerkawski po spotkaniu nie krył, że koniec występów jest dla niego trudny. - Serce by chciało grać dalej. Kocham ten sport. Jednak czas płynie nieubłaganie i trzeba było kiedyś zakończyć karierę - powiedział. - W NHL wszystko się zaczęło i zakończyło w Bostonie. Podobnie jest z GKS-em, gdzie rozpocząłem i zakończyłem moją karierę. W ten sposób dwa kręgi się zamknęły - podsumował.
[url=http://www.sportslaski.pl/Tychy-Stoczniowiec-3-2,sport-slaski,4801,info.html] [/url][b] [url=http://www.sportslaski.pl/Tychy-Stoczniowiec-3-2,sport-slaski,4801,info.html]Przeczytaj relację z meczu GKS Tychy - Stoczniowiec Gdańsk > [/url][/b]
Na ostatni występ najlepszego polskiego hokeisty w historii przyjechał m.in. jego przyjaciel z NHL, Krzysztof Oliwa. Pomimo tego, że "Marre" nie zagrał jak za swoich najlepszych czasów, to i tak kilka jego zagrań wzbudziło ogromny podziw. - To było wielkie święto. Przede wszystkim Mariusza, ale również dla nas oraz kibiców. Każdy mocno się mobilizował, aby wypaść w tym spotkaniu jak najlepiej - przyznał Adrian Parzyszek, kapitan GKS-u. - Może brakowało Mariuszowi sił, świeżości, ale widać, że nie zapomniał tego, co w kiju. Jest naprawdę wielkim graczem - podkreślał Parzyszek. - To wybitny człowiek i hokeista. Wielką przyjemnością i zaszczytem było wystąpienie w jego pożegnalnym meczu - skomentował Piotr Sarnik. - Technika jazdy i kija wychodziła mu bardzo dobrze. Miał kilka sytuacji, ale zabrakło mu szczęścia żeby umieścić krążek w siatce - ocenił występ Czerkawskiego Henryk Zabrocki, szkoleniowiec Stoczniowca.
Czerkawski po spotkaniu nie krył, że koniec występów jest dla niego trudny. - Serce by chciało grać dalej. Kocham ten sport. Jednak czas płynie nieubłaganie i trzeba było kiedyś zakończyć karierę - powiedział. - W NHL wszystko się zaczęło i zakończyło w Bostonie. Podobnie jest z GKS-em, gdzie rozpocząłem i zakończyłem moją karierę. W ten sposób dwa kręgi się zamknęły - podsumował.
Polecane
Polska Hokej Liga