Tychy - Cracovia 2-4
20.01.2009
Najważniejsza akcja pierwszej tercji miała miejsce w 45 sekundzie. Na lodzie wylądował Leszek Laszkiewicz, który - jak się okazało - złamał palec po uderzeniu kijem. Spotkanie nie stało na wysokim poziomie, a zamiast składnych akcji, na lodowej tafli więcej było walki i taktyki.
Na początku drugiej odsłony na prowadzenie wyszli przyjezdni. Piotrowski wyłożył "gumę" Słaboniowi, a ten pewnie trafił do siatki. Gol podrażnił miejscowych, ale znakomicie w bramce "Pasów" spisywał się Radziszewski. Po uderzeniu z dystansu Woźnicy golkiper Cracovii jeszcze zdołał odbić krążek, ale przy dobitce Maćkowiaka był już bezradny.
Gospodarze chcieli pójść za ciosem, jednak brakowało im szczęścia i precyzji. Bliscy szczęścia byli Paciga, Bagiński i Gonera. Gdy gol dla GKS-u wisiał w powietrzu, bramkę zdobyła Cracovia. Swoje drugie trafienie zanotował Słaboń. Zanosiło się, że goście będą po drugiej tercji prowadzić, ale trzy sekundy przed końcem, po składnej, zespołowej akcji, do wyrównania doprowadził Paciga.
Mecz był ostry, czego efektem był złamany nos Noworyty. W ostatniej odsłonie miejscowi byli w natarciu, ale nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie broniącego Radziszewskiego. Najpierw doskonałe podanie i sytuację sam na sam wykorzystał Vercik, a tuż przed końcem spotkania wynik ustalił Badżo.
Pod szatniami
[b]
Adrian Parzyszek[/b] (hokeista GKS-u Tychy): Z tych wszystkich spotkań, które rozegraliśmy na własnym lodowisku, te było najsłabsze. Cały czas goniliśmy wynik. Mecz nie stał na wysokim poziomie. Oba zespoły odczuwały zmęczenie. Cracovia tego dnia była lepsza.
[b]
Damian Słaboń[/b] (hokeista Cracovii): Nieważne, kto strzela. Ważne jest zwycięstwo. Wygrana na nowej hali w Tychach sprawiła nam wielką radość. W pierwszych tercjach to my byliśmy trochę lepsi. W ostatniej przeważali gospodarze, ale my strzeliliśmy bramki i punkty jadą do Krakowa.
Konferencja prasowa
[b]Rudolf Rohaczek[/b] (trener Cracovii): Brakowało nam szybkości i agresywności. Więcej z obu stron było taktyki. Sytuacja, po której straciliśmy bramkę pod koniec drugiej tercji, nie powinna mieć miejsca. W trzeciej odsłonie zagraliśmy trochę bliżej przeciwnika. Udało nam się strzelić dwie bramki, a rywal swoich sytuacji nie wykorzystał.
[b]Miroslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u Tychy): Był to wyrównany mecz. W drugiej tercji popełniliśmy błędy i straciliśmy dwa gole. W końcówce brakowało nam sił. Obydwie drużyny rozegrały ostatnio wiele spotkań i widać było zmęczenie.
Na początku drugiej odsłony na prowadzenie wyszli przyjezdni. Piotrowski wyłożył "gumę" Słaboniowi, a ten pewnie trafił do siatki. Gol podrażnił miejscowych, ale znakomicie w bramce "Pasów" spisywał się Radziszewski. Po uderzeniu z dystansu Woźnicy golkiper Cracovii jeszcze zdołał odbić krążek, ale przy dobitce Maćkowiaka był już bezradny.
Gospodarze chcieli pójść za ciosem, jednak brakowało im szczęścia i precyzji. Bliscy szczęścia byli Paciga, Bagiński i Gonera. Gdy gol dla GKS-u wisiał w powietrzu, bramkę zdobyła Cracovia. Swoje drugie trafienie zanotował Słaboń. Zanosiło się, że goście będą po drugiej tercji prowadzić, ale trzy sekundy przed końcem, po składnej, zespołowej akcji, do wyrównania doprowadził Paciga.
Mecz był ostry, czego efektem był złamany nos Noworyty. W ostatniej odsłonie miejscowi byli w natarciu, ale nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie broniącego Radziszewskiego. Najpierw doskonałe podanie i sytuację sam na sam wykorzystał Vercik, a tuż przed końcem spotkania wynik ustalił Badżo.
Pod szatniami
[b]
Adrian Parzyszek[/b] (hokeista GKS-u Tychy): Z tych wszystkich spotkań, które rozegraliśmy na własnym lodowisku, te było najsłabsze. Cały czas goniliśmy wynik. Mecz nie stał na wysokim poziomie. Oba zespoły odczuwały zmęczenie. Cracovia tego dnia była lepsza.
[b]
Damian Słaboń[/b] (hokeista Cracovii): Nieważne, kto strzela. Ważne jest zwycięstwo. Wygrana na nowej hali w Tychach sprawiła nam wielką radość. W pierwszych tercjach to my byliśmy trochę lepsi. W ostatniej przeważali gospodarze, ale my strzeliliśmy bramki i punkty jadą do Krakowa.
Konferencja prasowa
[b]Rudolf Rohaczek[/b] (trener Cracovii): Brakowało nam szybkości i agresywności. Więcej z obu stron było taktyki. Sytuacja, po której straciliśmy bramkę pod koniec drugiej tercji, nie powinna mieć miejsca. W trzeciej odsłonie zagraliśmy trochę bliżej przeciwnika. Udało nam się strzelić dwie bramki, a rywal swoich sytuacji nie wykorzystał.
[b]Miroslav Ihnaczak[/b] (trener GKS-u Tychy): Był to wyrównany mecz. W drugiej tercji popełniliśmy błędy i straciliśmy dwa gole. W końcówce brakowało nam sił. Obydwie drużyny rozegrały ostatnio wiele spotkań i widać było zmęczenie.
Polecane
Polska Hokej Liga