Tychy - Cracovia 1-3. Tytuł mistrzowski mocno oddalił się od GKS-u
13.03.2009
W czwartym meczu finałowym tyszanie zagrali o wiele czyściej niż w poprzednich spotkaniach. Znacznie rzadziej odwiedzali ławkę kar dzięki czemu nie tracili zbędnych sił, które w ich przypadku są bezcenne. - Wczoraj otrzymaliśmy ostrą reprymendę trenera i wzięliśmy sobie słowa do serca. Gramy na sporym zmęczeniu i kolejne kary jeszcze bardziej nas osłabiają. Trzeba trzymać nerwy na wodzy - podkreślał Tomasz Proszkiewicz, napastnik GKS-u.
Tego samego nie można powiedzieć o Cracovii. Mistrzowie Polski ponownie łapali sporo przewinień. To miało, a raczej powinno mieć znaczenie dla losów pojedynku. Jednak tyszanie nie byli już tak skuteczni w rozgrywaniu przewag jak we wczorajszym pojedynku.
Mając nawet przez prawie trzy minuty o dwóch zawodników więcej na lodzie nie byli skłonni do oddawania strzałów na bramkę Radziszewskiego. Wynikiem tego był tylko jeden gol zdobyty w tym czasie. Do tego, gdy grali pięciu na czterech, Jakesz stracił krążek i Verczik nie miał problemów z pokonaniem Sobeckiego w sytuacji sam na sam. - Trafiliśmy tylko raz. Do tego rywal wyszedł na prowadzenie. To praktycznie zadecydowało o wyniku - powiedział zmartwiony Miroslav Ihnaczak, trener GKS-u.
Cracovia grała bardzo mądrze nie pozwalając przeciwnikowi na wiele. - Pressing oraz wyeliminowane błędy, które popełniliśmy wczoraj pozwoliły odnieść sukces - cieszył się Rudolf Rohaczek, szkoleniowiec krakowian. - Wygrać w Tychach to cud. I myśmy tego dokonali - podsumował Leszek Laszkiewicz, napastnik mistrza Polski.[b]
[/b]
Tego samego nie można powiedzieć o Cracovii. Mistrzowie Polski ponownie łapali sporo przewinień. To miało, a raczej powinno mieć znaczenie dla losów pojedynku. Jednak tyszanie nie byli już tak skuteczni w rozgrywaniu przewag jak we wczorajszym pojedynku.
Mając nawet przez prawie trzy minuty o dwóch zawodników więcej na lodzie nie byli skłonni do oddawania strzałów na bramkę Radziszewskiego. Wynikiem tego był tylko jeden gol zdobyty w tym czasie. Do tego, gdy grali pięciu na czterech, Jakesz stracił krążek i Verczik nie miał problemów z pokonaniem Sobeckiego w sytuacji sam na sam. - Trafiliśmy tylko raz. Do tego rywal wyszedł na prowadzenie. To praktycznie zadecydowało o wyniku - powiedział zmartwiony Miroslav Ihnaczak, trener GKS-u.
Cracovia grała bardzo mądrze nie pozwalając przeciwnikowi na wiele. - Pressing oraz wyeliminowane błędy, które popełniliśmy wczoraj pozwoliły odnieść sukces - cieszył się Rudolf Rohaczek, szkoleniowiec krakowian. - Wygrać w Tychach to cud. I myśmy tego dokonali - podsumował Leszek Laszkiewicz, napastnik mistrza Polski.[b]
[/b]
Polecane
Polska Hokej Liga