Tychy - Cracovia 0-3

05.12.2008
W meczu dwóch najlepszych drużyn poprzedniego sezonu długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Rozstrzygające trafienia padły dopiero w końcówce.
W ciągu czterech dni mistrz z wicemistrzem kraju mierzyli się dwukrotnie. Jeśli grają tak uznane marki, to można się spodziewać dobrego spotkania. Niestety, hokeiści obu zespołów stanęli na wysokości zadania tylko połowicznie. Po dobrym wtorkowym meczu, piątkowego nie można uznać za wielkie widowisko.

W barwach tyszan zadebiutował nowopozyskany Słowak, Ladislav Paciga. Zastąpił na środku pierwszego ataku kontuzjowanego Adriana Parzyszka i od razu mógł zostać bohaterem. Jednak, mimo trzech stuprocentowych sytuacji w drugiej odsłonie, nie zdołał wpisać się na listę strzelców.

Wystąpić nie mogli wspomniany Parzyszek oraz Michał Garbocz, a w trakcie gry lista kontuzjowanych w GKS-ie wydłużyła się. Urazu pleców nabawił się kolejny kluczowy zawodnik, Robin Bacul, i po drugiej przerwie już więcej na lodzie się nie pojawił.

Przez pierwsze minuty obie drużyny grały bardzo nieskutecznie. Stwarzały sobie sporo sytuacji strzeleckich, ale nie potrafiły ich wykorzystać. Były również częste odwiedziny na ławce kar, co również wpłynęło na przebieg spotkania. - To jest hokej i sędzia nie może w ten sposób prowadzić zawodów. Karał za śmieszne przewinienia, co przeszkadzało w grze - mówił po spotkaniu Artur Gwiżdż, obrońca GKS-u.

Dopiero w ostatnim kwadransie, golkiper gospodarzy skapitulował. Leszek Laszkiewicz trafił w słupek, ale dobitka Josefa Mihalika znalazła drogę do siatki. Tyszanie starali się odrobić straty, ale zamiast gry z głową wykazali się sporą niefrasobliwością. W jednej akcji, podczas gry pięciu na czterech, kary złapali Michał Woźnica oraz Tomasz Jakesz i z przewagi zrobiło się osłabienie. Goście skrzętnie to wykorzystali, a strzelcem ponownie okazał się Mihalik. Kropkę nad „i” postawił ładnym strzałem w „okienko” Marian Csorich.

Głos trenerów

[b]Miroslav Ihnaczak [/b](trener GKS-u): Zabrakło kluczowych zawodników, a na Cracovię nie wystarczy okrojony skład. Mieliśmy sporo sytuacji, ale nie wykorzystaliśmy ani jednej. Jak nie strzelamy u siebie bramki, to na zwycięstwo z mistrzem nie mamy co liczyć.

[b]Rudolf Rohaczek [/b](trener Cracovii): Zagraliśmy dobrze taktycznie, co było kluczem do zwycięstwa. Chłopcy wykonali wcześniejsze założenia i to przyniosło efekt. Długo musieliśmy czekać na bramki, ale na szczęście się udało.[b]
[/b]
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również