"Trudno wyrazić w słowach co w tej chwili czuję"
06.05.2018
GKS Katowice zawiódł w trzecim meczu z rzędu. Mimo że śląski zespół miał przewagę i stwarzał sobie sytuacje, to ani razu nie potrafił pokonać bramkarza Stomilu Olsztyn. - Trudno wyrazić w słowach co w tej chwili czuję. Ciężko na gorąco skomentować spotkanie, ponieważ pierwsza połowa byla kompletnie pod naszą kontrolą i tak naprawdę nic złego nie mogło się wydarzyć. Zabrakło skuteczności w ofensywie. Niezrozumiałe jest to, co się wydarzyło w drugiej połowie. Straciliśmy kontrolę. Jedna prostopadła piłka, rzut karny i 100-procentowa skuteczność Stomilu - mówił na pomeczowej konferencji trener Jacek Paszulewicz.
- Za ładną grę punktów nie dają. My w pierwszej połowie zagraliśmy jedno z ładniejszych spotkań w tym sezonie. Mnie nie interesuje ładna gra, a intensywność. Roztrwoniliśmy to, co wypracowaliśmy od początku rundy - podsumował szkoleniowiec. - 30 centymetrów dzieli plecy od tyłka. Albo klepią cię po plecach po zwycięstwie, albo kopią w dupę po porażce. Dzisiaj moi zawodnicy zasłużyli - niestety - na to drugie - dodał.
GieKSa ewidentnie zacięła się - w pierwszych siedmiu meczach tego roku strzeliła 11 bramek. W trzech kolejnych - zero. Jedynie cieszyć może gra defensywna, bo GieKSa straciła tylko sześć goli. - Nie możemy polegać tylko na tym, że obrońcy wszystko obronią. Zespół traci bardzo mało bramek, gra defensywna wygląda całkiem dobrze, ale jeśli chodzi o zawodników ofensywnych... Bez goli puntów sobie nie dopiszemy. W pierwszej połowie realizacja założeń była na wysokim poziomie i uważam, że dlatego kontrolowaliśmy spotkanie. W drugiej części realizacji nie było. Wejście Tomasza Foszmańczyka i Adriana Błąda nie zmieniło oblicza meczu, a zawodnicy jakby nie zauważyli, że mamy dwóch kreatywnych graczy, z którymi trzeba grać po ziemi, a piłka latała na wysokości trybun. Za drugą połowę mam żal do piłkarzy - przyznał trener.
Skoro nie idzie, to spodziewać się można, że przed następnym pojedynkiem dojdzie do zmian w składzie GKS-u. - Wszystkie mecze wygraliśmy organizacją gry i motoryką. Jak przychodzi nam grać z teoretycznie słabszymi rywalami, potrzebna jest jakość piłkarska. Wymagam od zawodników - szczególnie tych doświadczonych - że jakość muszą sprzedać na boisku. Wybór jest zero-jedynkowy - albo to masz, albo nie. Pracujemy nad skutecznością, ale znowu wchodzimy w grę trzech meczów w tygodniu. Tak naprawdę możemy szukać jedynie rozwiązań personalnych - stwierdził Paszulewicz.
- Za ładną grę punktów nie dają. My w pierwszej połowie zagraliśmy jedno z ładniejszych spotkań w tym sezonie. Mnie nie interesuje ładna gra, a intensywność. Roztrwoniliśmy to, co wypracowaliśmy od początku rundy - podsumował szkoleniowiec. - 30 centymetrów dzieli plecy od tyłka. Albo klepią cię po plecach po zwycięstwie, albo kopią w dupę po porażce. Dzisiaj moi zawodnicy zasłużyli - niestety - na to drugie - dodał.
GieKSa ewidentnie zacięła się - w pierwszych siedmiu meczach tego roku strzeliła 11 bramek. W trzech kolejnych - zero. Jedynie cieszyć może gra defensywna, bo GieKSa straciła tylko sześć goli. - Nie możemy polegać tylko na tym, że obrońcy wszystko obronią. Zespół traci bardzo mało bramek, gra defensywna wygląda całkiem dobrze, ale jeśli chodzi o zawodników ofensywnych... Bez goli puntów sobie nie dopiszemy. W pierwszej połowie realizacja założeń była na wysokim poziomie i uważam, że dlatego kontrolowaliśmy spotkanie. W drugiej części realizacji nie było. Wejście Tomasza Foszmańczyka i Adriana Błąda nie zmieniło oblicza meczu, a zawodnicy jakby nie zauważyli, że mamy dwóch kreatywnych graczy, z którymi trzeba grać po ziemi, a piłka latała na wysokości trybun. Za drugą połowę mam żal do piłkarzy - przyznał trener.
Skoro nie idzie, to spodziewać się można, że przed następnym pojedynkiem dojdzie do zmian w składzie GKS-u. - Wszystkie mecze wygraliśmy organizacją gry i motoryką. Jak przychodzi nam grać z teoretycznie słabszymi rywalami, potrzebna jest jakość piłkarska. Wymagam od zawodników - szczególnie tych doświadczonych - że jakość muszą sprzedać na boisku. Wybór jest zero-jedynkowy - albo to masz, albo nie. Pracujemy nad skutecznością, ale znowu wchodzimy w grę trzech meczów w tygodniu. Tak naprawdę możemy szukać jedynie rozwiązań personalnych - stwierdził Paszulewicz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku