Trenerzy nie mieli czego szukać przy Bukowej
18.03.2015
Dyrektorem sportowym GKS-u Katowice był ostatnio Janusz Bodzioch, który pożegnał się ze stanowiskiem w tym samym czasie, co trener Kazimierz Moskal. Od tamtego momentu, czyli od października poprzedniego roku, następcy nie było. Od wczoraj już jest.
- Działowi sportowemu brakowało nadzoru. Podeszliśmy do tematu trochę niekonwencjonalnie. Łatwo byłoby ogłosić konkurs, my jednak z góry ustaliliśmy że nie chcemy dyrektora sportowego, który ma ambicje trenerskie, bo to może prowadzić do negatywnych skutków - tłumaczy wybór... pięściarza na dyrektora sportowego prezes GieKSy, Wojciech Cygan.
Dla Proksy, który jest kibicem GKS-u, będzie to pierwsza praca w futbolu. - Zgadzam się z opinią, że nie trzeba być lekarzem, żeby zostać dyrektorem szpitala. Tu jest podobnie. To ciekawy pomysł, który chcemy sprawdzić i zrealizować. Będziemy wspierać Grześka w jego pracy - mówi sternik I-ligowca.
Do walki pięściarz przygotowuje się na długich, kilkutygodniowych obozach. Czy więc GKS będzie tracił swojego pracownika na pewien czas? Nie, ponieważ Proksa zawiesił swoją karierę bokserską. - Priorytetem jest GKS. Na razie nie planuję walk. Wiadomo, że nie da się od razu wyjść ze sportowego trybu życia. Będę trenował, ale nie tak, jak do tej pory, mniej intensywniej - zapewnia nowy dyrektor sportowy GieKSy.
Proksa już wczoraj spotkał się z piłkarzami pierwszej drużyny. - W kolejnych dniach będą następne spotkania. Chciałbym poznać ich uwagi, cele krótko i długoterminowe. Pierwsze tygodnie będą bardziej wdrożeniowe. Muszę poznać specyfikę pracy w tym klubie i wprowadzić uwagi, które nasunęły się mi i kibicom. Naszym marzeniem jest to, by na GKS chodziło jak najwięcej ludzi, ale do tego potrzeba magnesu, jakim zdecydowanie jest podwyższenie wartości sportowej klubu - przyznaje Proksa.
- Działowi sportowemu brakowało nadzoru. Podeszliśmy do tematu trochę niekonwencjonalnie. Łatwo byłoby ogłosić konkurs, my jednak z góry ustaliliśmy że nie chcemy dyrektora sportowego, który ma ambicje trenerskie, bo to może prowadzić do negatywnych skutków - tłumaczy wybór... pięściarza na dyrektora sportowego prezes GieKSy, Wojciech Cygan.
Dla Proksy, który jest kibicem GKS-u, będzie to pierwsza praca w futbolu. - Zgadzam się z opinią, że nie trzeba być lekarzem, żeby zostać dyrektorem szpitala. Tu jest podobnie. To ciekawy pomysł, który chcemy sprawdzić i zrealizować. Będziemy wspierać Grześka w jego pracy - mówi sternik I-ligowca.
Do walki pięściarz przygotowuje się na długich, kilkutygodniowych obozach. Czy więc GKS będzie tracił swojego pracownika na pewien czas? Nie, ponieważ Proksa zawiesił swoją karierę bokserską. - Priorytetem jest GKS. Na razie nie planuję walk. Wiadomo, że nie da się od razu wyjść ze sportowego trybu życia. Będę trenował, ale nie tak, jak do tej pory, mniej intensywniej - zapewnia nowy dyrektor sportowy GieKSy.
Proksa już wczoraj spotkał się z piłkarzami pierwszej drużyny. - W kolejnych dniach będą następne spotkania. Chciałbym poznać ich uwagi, cele krótko i długoterminowe. Pierwsze tygodnie będą bardziej wdrożeniowe. Muszę poznać specyfikę pracy w tym klubie i wprowadzić uwagi, które nasunęły się mi i kibicom. Naszym marzeniem jest to, by na GKS chodziło jak najwięcej ludzi, ale do tego potrzeba magnesu, jakim zdecydowanie jest podwyższenie wartości sportowej klubu - przyznaje Proksa.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku