Trenerzy GieKSy i Puszczy w odmiennych nastrojach
05.10.2013
- Byliśmy świadkami bardzo emocjonującego meczu, w którym nie brakowało sytuacji z obu stron. Do spotkania przystępowaliśmy z pewnymi obawami, ale zamierzaliśmy zneutralizować atuty GKS-u i zagrać otwartą piłkę. W pierwszej połowie katowiczanie przeważali, ale to my byliśmy bliżsi zdobycia bramki, nawet po doprowadzeniu przez gospodarzy do wyrównania. Ten remis uważam za sukces i jesteśmy z niego zadowoleni - przyznaje Dariusz Wójtowicz, trener Puszczy.
- Zgodzę się z Darkiem Wójtowiczem co do oceny pierwszej połowy. Wydaje mi się, że pierwsze 20-25 minut było w naszym wykonaniu dobre i stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Potem straciliśmy kontrolę, zwłaszcza w środku pola. Sami robiliśmy sobie we własnych szykach bałagan - ocenia Kazimierz Moskal, trener GKS-u.
Remis z Puszczą trenera katowiczan nie zadowalał. - Jestem z punktu niezadowolony, bo chcieliśmy ten mecz wygrać. Podobnie byłem niezadowolony z wyniku meczu w Stróżach. Muszę jednak przyznać, że Puszcza w przeciwieństwie do Kolejarza chciała jednak grać w piłkę. Ten mecz mógł się podobać i zakończyć się różnie. W końcówce oba zespoły miały swoje okazje, a my strzeliliśmy bramkę z okazji, która nie była najlepsza spośród tych, które sobie stworzyliśmy. Po meczu powiedziałem chłopakom, że liga trwa dalej i musimy myśleć o meczu w Chojnicach - dodaje Moskal.
- Zgodzę się z Darkiem Wójtowiczem co do oceny pierwszej połowy. Wydaje mi się, że pierwsze 20-25 minut było w naszym wykonaniu dobre i stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Potem straciliśmy kontrolę, zwłaszcza w środku pola. Sami robiliśmy sobie we własnych szykach bałagan - ocenia Kazimierz Moskal, trener GKS-u.
Remis z Puszczą trenera katowiczan nie zadowalał. - Jestem z punktu niezadowolony, bo chcieliśmy ten mecz wygrać. Podobnie byłem niezadowolony z wyniku meczu w Stróżach. Muszę jednak przyznać, że Puszcza w przeciwieństwie do Kolejarza chciała jednak grać w piłkę. Ten mecz mógł się podobać i zakończyć się różnie. W końcówce oba zespoły miały swoje okazje, a my strzeliliśmy bramkę z okazji, która nie była najlepsza spośród tych, które sobie stworzyliśmy. Po meczu powiedziałem chłopakom, że liga trwa dalej i musimy myśleć o meczu w Chojnicach - dodaje Moskal.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku