"Trener wykonywał wojownicze ruchy. Jak w egzotycznych ligach"
25.05.2010
O meczu z GKP Gorzów Wielkopolski na Bukowej zdążono już pewnie zapomnieć, tyle że trzeba będzie do niego wrócić. Konkretniej, do sprawy zachowania trenera Roberta Moskala, który jeszcze przed przerwą został przez sędziego Tomasza Garbowskiego wyrzucony na trybuny. - Spodziewamy się kary dla trenera, chociaż jak dotąd nie otrzymaliśmy w tym temacie ze strony PZPN-u żadnej informacji - zaznacza Andrzej Zowada, rzecznik prasowy I-ligowca.
My z kolei o ocenę tego, co zrobił Moskal, poprosiliśmy jednego z sędziów szczebla centralnego. Ten się zgodził, ale zastrzegł, że woli pozostać anonimowy. A gdy już obejrzał całe zajście, nie krył zaskoczenia. - Jak sięgam pamięcią, pierwszy raz widzę coś takiego. Szczerze mówiąc, bardziej kojarzy mi się to z jakimiś egzotycznymi ligami. U nas takie rzeczy się nie zdarzają. Owszem, czasem - w przypływie emocji - trener wbiegnie na murawę, ale po to, żeby arbitrowi coś tłumaczyć, a nie... - stwierdza.
No właśnie, jak w tej sytuacji należy nazwać zachowanie szkoleniowca GKS-u? - Było po prostu agresywne. Trener wykonywał swego rodzaju wojownicze gesty. Widać, że dostał białej gorączki. I nie ma znaczenia to, że nie wiemy, co mówił w kierunku arbitra. Już same jego ruchy nie pozostawiają wątpliwości. Z drugiej strony, wydaje mi się, że nawet gdyby nie został odciągnięty przez swoich współpracowników, to do naruszenia nietykalności sędziego by nie doszło. Przynajmniej mam taką nadzieję. W innym przypadku mecz musiałby zostać przerwany, a trenera czekałaby długa dyskwalifikacja - zauważa nasz rozmówca.
Dodajmy, że kluczowe znaczenie dla wysokości ewentualnej kary dla Moskala będzie mieć to, jak Garbowski opisał całe zdarzenie w protokole meczowym.
My z kolei o ocenę tego, co zrobił Moskal, poprosiliśmy jednego z sędziów szczebla centralnego. Ten się zgodził, ale zastrzegł, że woli pozostać anonimowy. A gdy już obejrzał całe zajście, nie krył zaskoczenia. - Jak sięgam pamięcią, pierwszy raz widzę coś takiego. Szczerze mówiąc, bardziej kojarzy mi się to z jakimiś egzotycznymi ligami. U nas takie rzeczy się nie zdarzają. Owszem, czasem - w przypływie emocji - trener wbiegnie na murawę, ale po to, żeby arbitrowi coś tłumaczyć, a nie... - stwierdza.
No właśnie, jak w tej sytuacji należy nazwać zachowanie szkoleniowca GKS-u? - Było po prostu agresywne. Trener wykonywał swego rodzaju wojownicze gesty. Widać, że dostał białej gorączki. I nie ma znaczenia to, że nie wiemy, co mówił w kierunku arbitra. Już same jego ruchy nie pozostawiają wątpliwości. Z drugiej strony, wydaje mi się, że nawet gdyby nie został odciągnięty przez swoich współpracowników, to do naruszenia nietykalności sędziego by nie doszło. Przynajmniej mam taką nadzieję. W innym przypadku mecz musiałby zostać przerwany, a trenera czekałaby długa dyskwalifikacja - zauważa nasz rozmówca.
Dodajmy, że kluczowe znaczenie dla wysokości ewentualnej kary dla Moskala będzie mieć to, jak Garbowski opisał całe zdarzenie w protokole meczowym.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku