Trener Odry: Chłopakom czasem przeszkadzają ich własne chęci

30.03.2009
- Nie spisujmy jeszcze Odry na straty. Do zdobycia pozostało przecież 36 punktów - mówi Piotr Plewnia, wychowanek klubu z Opola, którego GKS Katowice wywiózł wczoraj z Oleskiej trzy punkty.
Kto wie, czy Odra nie przegrała wczoraj najważniejszego pojedynku w sezonie. W starciu z GKS-em Katowice piłkarze Piotra Rzepki po raz kolejny pokazali ciekawą piłkę. - I po raz kolejny straciliśmy bramkę jako pierwsi. Nie wiem, skąd się to bierze. Prezentujemy się przecież naprawdę dobrze - kręci głową Mateusz Cieluch. Nie dziwi, że najczęściej powtarzanym w Opolu porzekadłem jest to mówiące, że za styl nikt punktów nie przyznaje...

Szkoleniowiec zespołu rąk jednak nie załamuje. - Widać, że z meczu na mecz jesteśmy coraz silniejsi. Chłopcy być może za bardzo chcą i bywa, że czasem te chęci im przeszkadzają - przekonuje Rzepka. Umiejętności piłkarskie to jedno, ale organizacja klubu drugie.

Tych dwóch "dziedzin" nijak nie da się oddzielić. - To przykre, że Odra wygląda tak jak wygląda - mówi Piotr Plewnia, wychowanek opolskiej drużyny. - Ale absolutnie nie można spisywać jej już na straty. Zostało 12 kolejek i 36 punktów do zdobycia - przypomina. Gracz GieKSy zaliczył wczoraj asystę przy drugiej bramce gości. - Takie już jest życie piłkarza. Ktoś kiedyś mnie na Oleskiej nie chciał. Teraz gram dla GKS-u. Nie było mowy o sentymentach - podkreśla Plewnia, który na treningi katowiczan dojeżdża z... Opola.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również