Trener Katowic znów zaskoczył. Co wymyśli na następną kolejkę?

22.03.2009
Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżywa ostatnio Mateusz Sroka. W Pruszkowie niespodziewanie zagrał od początku, ale już w meczu z Wisłą zabrakło go nawet wśród rezerwowych.
Już od początku rundy Adam Nawałka przyzwyczaja swoich zawodników, że lepiej, by ci... nie przyzwyczajali się do występów w pierwszym składzie. W przeciwnym razie może ich spotkać niemiła niespodzianka. Boleśnie przekonali się o tym prawi obrońcy.

Na inaugurację wiosny miejsca zabrakło dla Marcina Krysińskiego, którego zastąpił mniej doświadczony Mateusz Sroka. Przed sobotnim starciem o wybiegnięciu na murawę od pierwszej minuty myśleli obaj. Tymczasem "Krycha" po raz kolejny przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych. Sroka nie załapał się nawet do meczowej osiemnastki. - Mateusz wywalczył sobie w zimie plac gry, ale w Pruszkowie już zawiódł - argumentuje Nawałka. Szkoleniowiec GieKSy postawił w tej sytuacji na Łukasza Wijasa, nominalnego pomocnika.

- Było to podyktowane taktyką, jaką przygotowaliśmy na płocczan. Chcieliśmy zneutralizować poczynania ich lewoskrzydłowego, Roberta Chwastka. By myśleć o skutecznej realizacji tego planu, musieliśmy wystawić na prawej stronie defensywy zawodnika równie szybkiego jak rywal - wyjaśnia trener katowiczan.

Czy w następnej kolejce znów zaskoczy? - Chłopcy walczą nie tylko o wyjściową jedenastkę, ale i o kadrę meczową - dodaje Nawałka. I można mu wierzyć na słowo.
autor: MP

Przeczytaj również