Trener GKS-u Katowice: To najtrudniejszy moment w mojej karierze
08.09.2011
Szkoleniowiec GieKSy przeżywa od momentu zatrudnienia w klubie ze stolicy województwa śląskiego ciężkie chwile. - Ten zawód ma to do siebie, że ze snem bywa różnie. Nie dlatego, że człowieka budzą jakieś koszmary, ale niekiedy trudno jest zasnąć. Nawet kiedy wszystko idzie dobrze, czasu na sen nie ma za wiele, a co dopiero, gdy są problemy... - mówi.
Głowę Górakowi zaprząta jednak bardziej słaba gra jego drużyny, a nie widmo zwolnienia. - Na początku kariery powiedziałem sobie, że nigdy nie będę zastanawiał się nad tym, czy prezes zaraz mnie zwolni. Jeśli będzie chciał to zrobić, po prostu mi o tym powie. Poza tym wierzę, że w sobotę wreszcie zwyciężymy. Nie jestem hurraoptymistą. Jestem optymistą "poważnym". Zdaję sobie sprawę, że zawodzimy naszych kibiców, mamy mało czasu na pracę, a przed nami bardzo trudny mecz - dodaje.
Trener katowiczan nie uważa jednak, by dobrym rozwiązaniem było przenoszenie kogoś do rezerw. - Tak byłoby najłatwiej. Wyrzucić i powiedzieć: "To ty jesteś winny!". O takim rozwiązaniu moglibyśmy jednak mówić wtedy, gdyby w zespole pojawiła się jakaś niesubordynacja, a nic takiego nie ma miejsca - zapewnia Górak. Jego zdaniem największym problemem GKS-u jest brak snajpera z prawdziwego zdarzenia. - Brakuje nam indywidualności. Liczyłem w tym kontekście na Przemka Pitrego, ale idzie mu ciężko. Jego forma mogłaby być dużo lepsza. Nigdy nie żałuję jednak spraw, które nie doszły do skutku. GKS jest w takim punkcie finansowym, a Tomasz Szewczuk był w innym. Jasne, że chciałoby się go mieć, potem jeszcze jednego, drugiego zawodnika. I tak doszlibyśmy do Frankowskiego... - kończy Rafał Górak.
Głowę Górakowi zaprząta jednak bardziej słaba gra jego drużyny, a nie widmo zwolnienia. - Na początku kariery powiedziałem sobie, że nigdy nie będę zastanawiał się nad tym, czy prezes zaraz mnie zwolni. Jeśli będzie chciał to zrobić, po prostu mi o tym powie. Poza tym wierzę, że w sobotę wreszcie zwyciężymy. Nie jestem hurraoptymistą. Jestem optymistą "poważnym". Zdaję sobie sprawę, że zawodzimy naszych kibiców, mamy mało czasu na pracę, a przed nami bardzo trudny mecz - dodaje.
Trener katowiczan nie uważa jednak, by dobrym rozwiązaniem było przenoszenie kogoś do rezerw. - Tak byłoby najłatwiej. Wyrzucić i powiedzieć: "To ty jesteś winny!". O takim rozwiązaniu moglibyśmy jednak mówić wtedy, gdyby w zespole pojawiła się jakaś niesubordynacja, a nic takiego nie ma miejsca - zapewnia Górak. Jego zdaniem największym problemem GKS-u jest brak snajpera z prawdziwego zdarzenia. - Brakuje nam indywidualności. Liczyłem w tym kontekście na Przemka Pitrego, ale idzie mu ciężko. Jego forma mogłaby być dużo lepsza. Nigdy nie żałuję jednak spraw, które nie doszły do skutku. GKS jest w takim punkcie finansowym, a Tomasz Szewczuk był w innym. Jasne, że chciałoby się go mieć, potem jeszcze jednego, drugiego zawodnika. I tak doszlibyśmy do Frankowskiego... - kończy Rafał Górak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku