Trener GKS-u Katowice: Martwi mnie, że niektórzy mają krótką pamięć
10.10.2010
Po wczorajszym remisie z Niecieczą Wojciech Stawowy, trener GKS-u Katowice, nie krył rozczarowania. Postanowił też odnieść się do atmosfery wokół zespołu... - Wiem, że ostatnie wyniki rozbudziły apetyty. Wszyscy spodziewali się, że z Niecieczą łatwo wygramy. Trzeba jednak powiedzieć sobie jasno, że w tej lidze nie ma słabych zespołów. Nieciecza to dobra drużyna ze szkoleniowcem, który potrafił ją poukładać. Będzie niewygodnym rywalem dla każdego. Przypomnę tylko, że niedawno wygrała z Sandecją Nowy Sącz, czołową ekipą stawki - zauważył.
- Rozumiem, że po tym meczu można mieć do nas uwagi, że można też na gorąco sprawić komuś przykrość. Takie jest prawo tych, którzy oglądają spotkanie. Ale chciałbym, żeby wszyscy przypomnieli sobie, co w GKS-ie Katowice było jeszcze chwilę temu. Trochę martwi mnie to, że niektórzy mają krótką pamięć. Ciułamy punkty, ale dziś nie jesteśmy jeszcze na pewno zespołem, który będzie z każdym wygrywał po 5-0. Wiem, że kibice tego oczekują, lecz na to potrzeba czasu - podkreślał.
- Nic nie rodzi się od razu. Pewne rzeczy trzeba pomału zmieniać. Ja nie o wszystkim mogę i chcę mówić. Cały czas natomiast powtarzam, że pracy z tą drużyną jest jeszcze ogrom. Najgorsze, co moglibyśmy zrobić po tym remisie, to załamać się. Dlatego w tygodniu będę mocno pracował na tym, by motywacja, jaka zrodziła się w chłopakach, nie opadła. Do Wodzisławia zaś pojedziemy z jasnym celem. Do tej pory mieliśmy taki oto schemat: u siebie wygrana, na wyjeździe remis. Z Odrą musimy więc odrobić to, co straciliśmy z Niecieczą - zapowiedział Stawowy.
- Rozumiem, że po tym meczu można mieć do nas uwagi, że można też na gorąco sprawić komuś przykrość. Takie jest prawo tych, którzy oglądają spotkanie. Ale chciałbym, żeby wszyscy przypomnieli sobie, co w GKS-ie Katowice było jeszcze chwilę temu. Trochę martwi mnie to, że niektórzy mają krótką pamięć. Ciułamy punkty, ale dziś nie jesteśmy jeszcze na pewno zespołem, który będzie z każdym wygrywał po 5-0. Wiem, że kibice tego oczekują, lecz na to potrzeba czasu - podkreślał.
- Nic nie rodzi się od razu. Pewne rzeczy trzeba pomału zmieniać. Ja nie o wszystkim mogę i chcę mówić. Cały czas natomiast powtarzam, że pracy z tą drużyną jest jeszcze ogrom. Najgorsze, co moglibyśmy zrobić po tym remisie, to załamać się. Dlatego w tygodniu będę mocno pracował na tym, by motywacja, jaka zrodziła się w chłopakach, nie opadła. Do Wodzisławia zaś pojedziemy z jasnym celem. Do tej pory mieliśmy taki oto schemat: u siebie wygrana, na wyjeździe remis. Z Odrą musimy więc odrobić to, co straciliśmy z Niecieczą - zapowiedział Stawowy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku