Tomasz Wróbel: Trzymałem kciuki za GieKSę przez wiele lat
24.07.2013
Nowy zawodnik GieKSy nie ukrywa, że od dawna jest kibicem tego klubu. W dużej mierze właśnie to zadecydowało o powrocie na Śląsk, choć były też oferty z ekstraklasy. - Były oferty i to całkiem sporo. Bardzo się z tego cieszę, bo to dowód, że nie zostałem zapomniany i nadal niektórzy cenią mnie za grę. Każdemu z osobna szczerze podziękowałem. Życie pisze różne scenariusze, ostatnio miałem kilka ważnych spraw, które musiałem doglądać na miejscu. A jeśli chodzi o powrót na Śląsk, od dziecka jeździłem tu na mecze jako kibic i trzymałem kciuki za GieKSę przez wiele lat. Cieszę się, że wreszcie zagram w tym klubie. Każde zwycięstwo będzie podwójną satysfakcją - mówi w rozmowie z portalem 2x45.com.pl.
O powrocie do Katowic przesądziły przede wszystkim sprawy rodzinne plus sentyment. - Zgadza się. Miałem ostatnio pewne losowe zdarzenie w dalszej rodzinie, ale dla mnie bardzo istotne... Sentyment też plus po prostu fakt, że tworzy się tu naprawdę ciekawa drużyna. Śmiem twierdzić, że najmocniejsza od dawna, ale nie ma co na zapas pompować balonu. Trzeba będzie punktować w każdym spotkaniu - zaznacza.
Przy Bukowej Wróbel spotka trochę znajomych twarzy. Nie tylko Grzegorza Fonfarę, z którym grał w Bełchatowie. - Bez obaw. Byłem w Bełchatowie, ale cały czas moje miejsce na ziemi było w Katowicach, które odwiedzałem, kiedy tylko mogłem. Znam wielu chłopaków w klubie. Nie chcę wymieniać po nazwiskach, bo jeszcze ktoś się obrazi, że go pominąłem. Co do Grzesia Fonfary, też dołożył swoją cegiełkę do mojego transferu - kończy rozmowę z 2x45.com.pl
O powrocie do Katowic przesądziły przede wszystkim sprawy rodzinne plus sentyment. - Zgadza się. Miałem ostatnio pewne losowe zdarzenie w dalszej rodzinie, ale dla mnie bardzo istotne... Sentyment też plus po prostu fakt, że tworzy się tu naprawdę ciekawa drużyna. Śmiem twierdzić, że najmocniejsza od dawna, ale nie ma co na zapas pompować balonu. Trzeba będzie punktować w każdym spotkaniu - zaznacza.
Przy Bukowej Wróbel spotka trochę znajomych twarzy. Nie tylko Grzegorza Fonfarę, z którym grał w Bełchatowie. - Bez obaw. Byłem w Bełchatowie, ale cały czas moje miejsce na ziemi było w Katowicach, które odwiedzałem, kiedy tylko mogłem. Znam wielu chłopaków w klubie. Nie chcę wymieniać po nazwiskach, bo jeszcze ktoś się obrazi, że go pominąłem. Co do Grzesia Fonfary, też dołożył swoją cegiełkę do mojego transferu - kończy rozmowę z 2x45.com.pl
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku