Tomasz Hołota: Trener kazał nam strzelać z dystansu

16.09.2011
Aż cztery bramki zdobyte przez GKS w meczu z Polkowicami były efektem uderzeń ze sporej odległości. - Mokra murawa sprzyjała. Trzeba dać bramkarzowi okazję do pomyłki - mówił Tomasz Hołota.
- Powiedz, kto ci mówił, byś strzelał z dystansu? - uśmiechał się Tomasz Pikul, autor książki na temat GKS-u Katowice i operator telewizji klubowej, kiedy rozmawialiśmy z Tomaszem Hołotą. 20-latek szeroko się uśmiechał, bo miał powody. Pierwszy raz od kwietnia strzelił gola w meczu ligowym. I od razu był on ładnej urody. - Długo się naczekaliśmy na zwycięstwo, ale sądzę, że teraz wszystko pójdzie już w dobrym kierunku. Udowodniliśmy, że potrafimy grać w piłkę i strzelać bramki - cieszył się Hołota.

Wskazać należy, że aż cztery z pięciu bramek padły po strzałach z dystansu. - Uwierzyłem, że wygramy ten mecz, kiedy Adrian Napierała huknął na 2-0. Gratulacje dla niego. Oby więcej takich uderzeń - chwalił Hołota. Potem uderzał z dystansu Grzegorz Goncerz. Bramkarz Polkowic obronił strzał, lecz do piłki dopadł Damian Chmiel i okazji nie zmarnował. Bardzo podobnie wyglądała akcja po której szczęścia spróbował Mateusz Niechciał. Sebastian Szymański znów interweniował mało skutecznie, bo z dobitką pospieszył Mateusz Zachara.

Kropnięcie Tomasza Hołoty było ostatnim akordem. - Trener kazał nam strzelać z dystansu. Mokra murawa sprzyjała. Strzał to strzał. Trzeba dać bramkarzowi okazję do pomyłki. Akurat w tym meczu wpadało to, co wcześniej nie chciało. Kumulacja swego rodzaju - uśmiechnął się wychowanek szkółki Stadionu Śląskiego. Wczoraj Hołota odwiedził stare kąty, przyjeżdżając na mecz Śląskiej Ligi Juniorów. Myślami jest już przy sobotnim meczu z liderem rozgrywek. - Jest mało czasu na odpoczynek, co nie zmienia faktu, że chcemy po prostu wygrać - stwierdził.

 - Fajnie, że zagramy z Zawiszą Bydgoszcz. To będzie dla nas kolejny egzamin - wskazał trener Rafał Górak.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również