"To nie są kelnerzy, ci ludzie naprawdę potrafią grać w piłkę"

17.07.2014
Dzisiaj o 18:00 w Gliwicach rozpocznie się pierwszy tegoroczny mecz Ruchu Chorzów w europejskich pucharach. Czy beniaminek ligi szwajcarskiej, FC Vaduz, będzie dla "Niebieskich" dużą przeszkodą?
Łukasz Laskowski/Pressfocus
- Powtarzam zawodnikom, że musimy zapomnieć o problemach, które były i które są. Musimy skupić się na meczu. Liczę, że gdy pojawimy się przed spotkaniem, wybiegniemy na rozgrzewkę, to będzie stuprocentowa koncentracja na zadaniu, które nas czeka - podkreśla przed dzisiejszym spotkaniem trener Ruchu Chorzów, Jan Kocian. Nie trudno się domyślić, o jaki problem szkoleniowcowi chodzi...

Murawa przy Cichej to jednak nie jedyne zmartwienie Kociana. W pełni zdrowia nie są Marek Szyndrowski, Wojciech Skaba i Michał Szewczyk, którzy powinni być do dyspozycji trenera w przyszłym tygodniu. - Nie udało nam się też ściągnąć wszystkich zawodników, jakich chcieliśmy - przyznaje Słowak.

Przed lekceważeniem beniaminka I ligi szwajcarskiej przestrzegają zawodnicy "Niebieskich". - Na pewno nie są to kelnerzy, jak się powszechnie uważa. Mieliśmy we wtorek odprawę poświęconą dzisiejszemu meczowi. Widzieliśmy w akcji drużynę z Liechtensteinu, ci ludzie naprawdę potrafią grać w piłkę - podkreśla Grzegorz Kuświk, napastnik Ruchu.

W dobrych humorach są rywale chorzowian, którzy wczoraj o 18:30 odbyli trening na stadionie przy Okrzei. Gliwicki obiekt bardzo się im spodobał. - Wiemy wszystko o problemach Ruchu z murawą. Na mecz przyjdzie zdecydowanie mniej kibiców niż w Chorzowie i to w pewnym sensie jest dla nas dobre. O Ruchu wiemy sporo, to bardzo dobra drużyna, poukładana, która miała udany sezon. Ma bardzo dobrego trenera i czeka nas trudny dwumecz - chwali Giorgio Contini, trener FC Vaduz.
źródło: SPORT

Przeczytaj również