Tej jesieni przypomniał o sobie Przemysław Pitry. Ale już w nowej roli

16.12.2010
Przemysław Pitry był w rundzie jesiennej jednym z mocniejszych punktów GKS-u Katowice, choć grał w... pomocy. - Bardzo mi się ta pozycja podoba - przyznaje były zawodnik Górnika Zabrze.
Gdy w lecie Przemysław Pitry podpisywał kontrakt z GKS-em Katowice, nie brakowało malkontentów. W końcu 29-latek był świeżo po rozstaniu z Górnikiem Zabrze, w którym oczekiwań nie spełnił... Ale w GKS-ie coś "drgnęło". Choć też nie od razu. - Czy jestem z tej rundy zadowolony? Może z końcówki - wskazuje Pitry. I trudno nie wiązać tego z nową rolą, jaką przydzielił mu Wojciech Stawowy. Szkoleniowiec, zaraz po przyjściu na Bukową, zarządził, że występujący do tej pory w ataku Pitry stanie się... rozgrywającym.

Co z tego wyszło? - Szczerze mówiąc, bardzo mi się ta pozycja podoba. Duża w tym zasługa kolegów z drugiej linii. Naprawdę mam tam z kim grać. Przykładowo, z Januszem Dziedzicem rozumiemy się świetnie - podkreśla piłkarz GieKSy. - Mimo że występowałem dalej od bramki rywala, zacząłem strzelać gole. Brzmi to trochę paradoksalnie, ale wytłumaczenie jest proste - byłem częściej przy piłce, więc częściej też nadarzały się okazje do uderzeń. Zwłaszcza z dystansu - zaznacza Pitry.

Ale żeby nie było tak pięknie... - Biorąc pod uwagę liczbę sytuacji, jakie miałem, te cztery trafienia to jednak mało. Zdarzył się chyba tylko jeden taki mecz, w którym nie miałem żadnej okazji... - nie kryje Pitry. - A Górnik? Zamknąłem ten rozdział. Niczego nie muszę mu udowadniać...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również