Tak się zdobywa uznanie w oczach kibiców GKS-u Katowice

01.06.2009
Gabriel Nowak - wyłączając z gry najlepszego gracza Podbeskidzia - dotrzymał wcześniej danego słowa, ale pokazał też, że dla GieKSy jest gotów stracić na boisku sporo zdrowia... a nawet krwi.
W przeddzień starcia z bielszczanami Gabriel Nowak zapowiadał na naszych łamach, że zatrzyma rozpędzonego napastnika gości, Krzysztofa Chrapka. Jak obiecał, tak zrobił. - Chrapek gola nie strzelił, więc mogę zameldować wykonanie zadania - uśmiecha się 23-latek., który - przypomnijmy - do obrony został przesunięty, bowiem z urazem kolana zmaga się podstawowy stoper, Mateusz Kamiński. Tym większe uznanie Nowak zyskał w oczach katowickich fanów.

Niewykluczone jednak, że kibicom z Bukowej bardziej niż dobra gra Nowaka zapadnie w pamięci jego poświęcenie dla drużyny. - W końcówce meczu wyskoczyłem do "główki" z Krzyśkiem Zarembą i... dostałem od niego z łokcia. Chwilę potem leżałem już na murawie, a krew się lała - opowiada pomocnik GKS-u. Całe zdarzenie wyglądało bardzo groźnie. Co więcej, trener Adam Nawałka już wcześniej wykorzystał limit zmian.

A zatem... - Musiałem kontynuować swój występ. Nawet nie przyszło mi do głowy, że w takiej sytuacji mógłbym opuścić boisko. Nie mogliśmy sobie pozwolić na grę w osłabieniu. Na głowę założono mi opatrunek, zacisnąłem zęby i jakoś wytrzymałem - dodaje z uśmiechem Nowak.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również