Szkoleniowiec Ruchu: Sami jesteśmy sobie winni

05.05.2010
Pierwsze duże rozczarowanie w Chorzowie w tym sezonie. "Niebiescy" nie przegrali z Pogonią Szczecin, a jednak w finale Pucharu Polski nie zagrają, gdyż nie strzelili gola w Szczecinie.
- Rozegraliśmy naprawdę dobre zawody, ale nie potrafiliśmy udokumentować tego bramką. Tu tkwił problem - podkreślał Marcin Zając, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, kiedy "Niebiescy" przeszli na schemat gry z dwoma napastnikami. - Radek Janukiewicz popisał się świetnymi interwencjami, ale z tego, co wiemy, po strzale Łukasza Janoszki piłka znalazła się w bramce - dodał "Kicaj".

Omawiana okazja była najlepszą do objęcia prowadzenia w Szczecinie. - Długo będziemy rozpamiętywać sytuację, gdy Janukiewicz obronił strzał Janoszki. Są głosy, że piłka przekroczyła linię bramkową. Nie chcę na ten temat dyskutować, bo nie o to chodzi w tym wszystkim. Chciałbym zdecydowanie podkreślić, że sami jesteśmy sobie winni - zaznaczył Fornalik.

Jego zawodnicy stworzyli sobie w dwumeczu z Pogonią zdecydowanie więcej szans bramkowych od I-ligowego przeciwnika, lecz byli bardzo nieskuteczni. - Skomplikowaliśmy sobie życie w Chorzowie, gdzie powinniśmy uzyskać zaliczkę - dodał szkoleniowiec.

Przy Cichej już od pewnego czasu podkreślano, że sezon jest udany, ale tak naprawdę Ruch jeszcze niczego nie zdobył. Musi obronić 3. miejsce, aby awansować do Ligi Europejskiej.
źródło: SportSlaski.pl / niebiescy.pl

Przeczytaj również