Szkoleniowiec GKS-u: Trochę w piłkę grać potrafimy...

18.04.2011
- Po 15 minutach przegrywaliśmy 0-2 i dopiero wtedy zorientowaliśmy się, że przyjechaliśmy rozgrywać mecz mistrzowski - ocenia trener Wojciech Stawowy po spotkaniu z GKP Gorzów.
GKS rozpoczął ten mecz fatalnie. - Obudziliśmy się i zaczęliśmy grać konsekwentnie. Po fatalnym początku meczu remis jest wynikiem sprawiedliwym, ale patrząc na naszą grę w drugiej połowie możemy żałować, że nie udało nam się dociągnąć prowadzenia do końca - uważa Grzegorz Goncerz.

Poskutkował kwadrans przerwy. - Musieliśmy po męsku porozmawiać sobie w szatni i to przyniosło skutek - zdradził Wojciech Stawowy, a piłkarze wcale tego nie kryli. - W przerwie powiedzieliśmy sobie parę ostrych słów i na drugą połowę wyszliśmy bardziej skoncentrowani. Udało się nam wyjść na prowadzenie. Niestety, nastąpiła chwila rozluźnienia i straciliśmy głupią bramkę na 3-3 - żałował Paweł Olkowski.

- Jeśli od stanu 0-2 dochodzi się do 3-2 to znaczy, że trochę w piłkę umiemy grać - twierdzi szkoleniowiec GKS-u. Ostatecznie w Gorzowie Wielkopolskim doszło do podziału punktów. - Każda z drużyn mogła ten mecz wygrać. Czuję jednak niedosyt, ale nie dlatego, że nie wygraliśmy, tylko dlatego, że źle rozpoczęliśmy mecz, a potem nie potrafiliśmy utrzymać zwycięstwa - dodał Stawowy.
źródło: SportSlaski.pl / gieksa.pl

Przeczytaj również