Szkoleniowiec GKS-u Katowice: Większej bzdury nie słyszałem...
03.10.2010
Wojciech Stawowy pojawił się w GKS-ie Katowice tak krótko przed zakończeniem okienka transferowego, że był je w stanie wykorzystać w minimalnym tylko stopniu. Dlatego szybko zaczął myśleć już o tym zimowym... - Ale żeby wszystkich uspokoić albo rozczarować, powiem, że u nas żadnego transferowego szaleństwa w zimie nie będzie. Oczywiście każdą, nawet najlepszą drużynę trzeba wzmacniać, ale mądrze, więc jeśli będziemy ściągać nowych zawodników, to po to, żeby podnieśli poziom tej drużyny, a nie po to, żeby mi się sztuki zgadzały - podkreśla trener GieKSy.
Stawowy jest zresztą w stanie już dziś określić mniej więcej, ilu nowych graczy potrzebuje. - Dwóch - trzech. To maksimum - wskazuje. - To wszystko musi być przede wszystkim czytelne dla samych zawodników. Tu chodzi o zdrową rywalizację. Nie taką na bazie jakichś układów czy znajomości. Swoją drogą, czasem słyszę, że będę tu ściągał jakiś zaciąg swoich byłych zawodników. Co o tym sądzę? Większej bzdury po prostu nie słyszałem... Oczywiście, pracowałem już z wieloma graczami, ale to przecież historia i nie ma co przywiązywać do niej większej wagi - stwierdza Stawowy.
Stawowy jest zresztą w stanie już dziś określić mniej więcej, ilu nowych graczy potrzebuje. - Dwóch - trzech. To maksimum - wskazuje. - To wszystko musi być przede wszystkim czytelne dla samych zawodników. Tu chodzi o zdrową rywalizację. Nie taką na bazie jakichś układów czy znajomości. Swoją drogą, czasem słyszę, że będę tu ściągał jakiś zaciąg swoich byłych zawodników. Co o tym sądzę? Większej bzdury po prostu nie słyszałem... Oczywiście, pracowałem już z wieloma graczami, ale to przecież historia i nie ma co przywiązywać do niej większej wagi - stwierdza Stawowy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku