Szkoleniowiec GKS-u Katowice: Trafiliśmy z zimowymi transferami

05.04.2010
Skoro jest dobrze, to może być lepiej - z takiego założenia wychodzi Robert Moskal. - Dążymy do tego, żeby kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami mieć przez pełne 90 minut - zapowiada trener GieKSy.
Ci, którzy wyjazdowe zwycięstwo GKS-u Katowice nad ŁKS-em Łódź mieli za dzieło przypadku, otrzymali w piątek jasny sygnał: tutaj o przypadku mowy być nie może. Co więcej, zwyciężając w bardzo dobrym stylu z silną Wartą Poznań, zawodnicy z Bukowej sprawili, że do Roberta Moskala, szkoleniowca zespołu, katowiccy kibice przekonali się już chyba na dobre.

- Zaraz po przyjściu do klubu prosiłem fanów, żeby ocenili nas dopiero po całej rundzie. Zespół, którego skład został znacznie zmieniony, nie będzie przecież od razu zgrany. Ale i tak myślę, że ten wspólny język łapiemy naprawdę bardzo szybko - uważa następca Adama Nawałki.

Zadowolony może być również ze swojej ręki do transferów. Ściągnięci przez niego gracze zaczynają bowiem odgrywać z drużynie coraz poważniejsze role. W ataku brylują Paweł Buśkiewicz i Bartłomiej Dudzic, w obronie zaś pewne miejsce ma już Jakub Dziółka.

W pojedynku z poznaniakami widać to było jak na dłoni. Buśkiewicz strzelił piękną bramkę, przy której asystował mu Dudzic. Z kolei Dziółka nie dość, że zrobił swoje w tyłach, to jeszcze zadbał o to, by katowiczanie odskoczyli rywalowi na drugiego gola. - Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że z doborem zawodników przed rundą trafiliśmy - podkreśla szkoleniowiec.

Hurraoptymizmu jednak nie ma i nie będzie. - Powinienem zganić trochę chłopaków za tę nieskuteczność z początku meczu. Z drugiej strony - chciałbym, żeby w każdym spotkaniu potrafili wypracować sobie aż tyle sytuacji strzeleckich - zastrzega Moskal, który pewne braki u swoich zawodników widzi jeszcze w każdym elemencie. Jak zaznacza, zawsze może być lepiej.

- Zdajemy sobie sprawę, że nasza gra jest jeszcze momentami dosyć rwana, zbyt prosto tracimy na rzecz rywala nie tylko piłkę, ale i kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Dążymy do tego, żeby tę kontrolę mieć przez pełne 90 minut - trener GKS-u nie ukrywa, że mierzy wysoko. Ale ma przy tym jedno poważne zmartwienie. To bardzo krótka ławka rezerwowych.

W piątek Moskal miał w odwodzie piłkarzy, których średnia wieku nie przekraczała nawet 21 lat. Wśród nich był tylko jeden, który w lidze zdążył już zaistnieć - Łukasz Uszalewski.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również