Świątecznych potraw sobie nie żałują, ale w kuchni ich nie spotkasz

24.12.2009
- Karpia lubię tak bardzo, że zajadam się nim nie tylko w święta - przyznaje Tomasz Brzyski, obrońca "Niebieskich". - A u mnie za tą rybą nikt nie przepada - uśmiecha się Jarosław Kaszowski z Piasta.
Czym różni się świąteczne menu piłkarzy od tego tradycyjnego? Niczym. - Lubię jeść bardzo wiele potraw - Sebastian Nowak, bramkarz Górnika Zabrze... sobie nie żałuje. - Ja gustuję zwłaszcza w karpiu - wskazuje Tomasz Brzyski. Uwielbienie pomocnika Ruchu Chorzów dla wspomnianej ryby jest zresztą tak duże, że zajada się nią bardzo często również poza świętami.

Karpia nie zamierza zaniedbywać Damian Bartyla. - Zawsze było 12 dań. Za ich przygotowanie odpowiadała moja mama, która niedawno zmarła. Nie wiem zatem, jak będzie teraz - przyznaje prezes Polonii Bytom. Wątpliwości co do kompletu potraw nie ma z kolei Gabriel Nowak. - Koniecznie musi ich być 12! No i oczywiście wolne miejsce w przy stole - zaznacza.

Jedynym, od czego nasi rozmówcy trzymają się z dala, jest... kuchnia. - Gotowanie zostawiam swojej narzeczonej, Marzenie - nie kryje Adam Banaś, obrońca Górnika. - Kuchnia? Wolę się tam nie pchać. Zresztą, żona świetnie sobie radzi - przekonuje z uśmiechem Jarosław Kaszowski, podpora Piasta Gliwice, u którego karpia akurat trudno spotkać, bo - jak sam podkreśla - żaden z domowników nie jest na tyle cierpliwy, by wybierać z ryby ości.

A po świątecznej kolacji czas na prezenty... Co z nimi? - Łukaszowi szło ostatnio bardzo dobrze, więc musimy z żoną o jakimś podarku pomyśleć. A właściwie to dzieciątko musi pomyśleć, bo to ono u nas w domu zajmuje się takimi sprawami - uśmiecha się Marian Janoszka, ikona Ruchu Radzionków, a zarazem ojciec skrzydłowego "Niebieskich". Bardziej zaradny okazał się Marcin Nowacki. - Z prezentami jesteśmy już od dawna gotowi, bo wiadomo, co się dzieje w ostatnich dniach przed świętami. Ludzie popadają w zakupoholizm - wyjaśnia pomocnik Ruchu.
autor: Kamil Kwaśniewski, DEB, HAJ, KUB, SEB

Przeczytaj również