Strzelec złotej bramki dla GieKSy: Sam nie wiem jak to wpadło
14.04.2013
Mateusz Kamiński nie należy do najbardziej bramkostrzelnych zawodników GKS-u Katowice. Środkowy obrońca drużyny Rafała Góraka w 20. występach w tym sezonie zdobył raptem dwie bramki. Raz przestrzelił też rzut karny. Poprzednia bramka "Kamyka" pozwoliła jedynie katowiczanom otrzeć łzy po porażce z Okocimskim Brzesko (1-2). W niedzielnym meczu z Zawiszą gol byłego obrońcy m.in. Polonii Bytom i Górnika Zabrze dał GieKSie komplet punktów.
Defensor katowickiej drużyny trafił do siatki głową, po dograniu Sławomira Dudy z rzutu rożnego. Po meczu szczęśliwy strzelec pokusił się o dość osobliwe wyznanie. - Szczerze, to nawet nie wiem jak ta piłka wpadła do siatki. Po dośrodkowaniu trafiła mnie w tył głowy i nim się spostrzegłem, to już kibice cieszyli się z bramki - przyznaje Kamiński.
Trafienie to dało GKS-owi prowadzenie do przerwy. W drugiej połowie ten sam zawodnik mógł Zawiszę dobić, ale w dogodnej sytuacji fatalnie przestrzelił. - Miałem piłkę na nodze, ale trochę się spaliłem. Cieszę się, bo w tym meczu piłka mnie szukała, a radość jest tym większa, że moje trafienie dało nam trzy punkty w meczu z bardzo wymagającym rywalem - podkreśla 25-latek.
Dla GieKSy było to czwarte zwycięstwo w piątym meczu rundy wiosennej. - Runda dobrze się dla nas zaczęła i teraz wpadliśmy w automatyzm, który pozwala nam do każdego rywala podchodzić bez zbędnego respektu. Dobrze wyglądają nasze wyniki, ale nieźle też wygląda gra. Oby w kolejnych meczach było podobnie, bo jesteśmy w gazie i chcielibyśmy tę passę podtrzymać jak najdłużej - puentuje gracz drużyny z Bukowej.
Defensor katowickiej drużyny trafił do siatki głową, po dograniu Sławomira Dudy z rzutu rożnego. Po meczu szczęśliwy strzelec pokusił się o dość osobliwe wyznanie. - Szczerze, to nawet nie wiem jak ta piłka wpadła do siatki. Po dośrodkowaniu trafiła mnie w tył głowy i nim się spostrzegłem, to już kibice cieszyli się z bramki - przyznaje Kamiński.
Trafienie to dało GKS-owi prowadzenie do przerwy. W drugiej połowie ten sam zawodnik mógł Zawiszę dobić, ale w dogodnej sytuacji fatalnie przestrzelił. - Miałem piłkę na nodze, ale trochę się spaliłem. Cieszę się, bo w tym meczu piłka mnie szukała, a radość jest tym większa, że moje trafienie dało nam trzy punkty w meczu z bardzo wymagającym rywalem - podkreśla 25-latek.
Dla GieKSy było to czwarte zwycięstwo w piątym meczu rundy wiosennej. - Runda dobrze się dla nas zaczęła i teraz wpadliśmy w automatyzm, który pozwala nam do każdego rywala podchodzić bez zbędnego respektu. Dobrze wyglądają nasze wyniki, ale nieźle też wygląda gra. Oby w kolejnych meczach było podobnie, bo jesteśmy w gazie i chcielibyśmy tę passę podtrzymać jak najdłużej - puentuje gracz drużyny z Bukowej.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku