Stracili pracę za relacje z Węgier? "To absolutna bzdura"

26.07.2011
Pobyt GKS-u Katowice na zgrupowaniu na Węgrzech został zrelacjonowany przez pracowników gazetki "Bukowa". Wkrótce potem klub postanowił zakończyć z nimi współpracę. Dlaczego?
"Mario" i "Shellu", którzy za własne pieniądze relacjonowali letni obóz przygotowawczy "GieKSy" w węgierskiej miejscowości Telki k. Budapesztu, twierdzą, że profesjonalizm ich materiałów wideo "wkurzył" działaczy GKS-u. Uważają, że z tego powodu klub nie chce z nimi dłużej współpracować.

- Powód, który usłyszałem od osoby, która telefonicznie przekazała mi tę informację (oczywiście nie był to prezes): Osoby pracujące w klubie nie mogą być jednocześnie tymi, którzy udzielają się w mediach kibicowskich, jak np. "Bukowa". Tajemnicą poliszynela jest jednak to, że materiały, które ukazały się w ostatnim numerze "Bukowej", a już zwłaszcza nasz pobyt na Węgrzech był czymś, co rozsierdziło kilku działaczy i było dla nich pigułką nie do przełknięcia - pisze "Shellu" na łamach "Bukowej" i w dalszej części tekstu, pt. "Post Scriptum do obozu na Węgrzech, czyli jak klub podziękował nam za rzetelnie wykonaną pracę" dodaje: - Wychyliliśmy się przed "szereg" i za to zostaliśmy "wyrzuceni".

Co na to klub? - To jest absolutna bzdura. Klub nie zdecydował się na dalszą współpracę z nimi nie dlatego, że wykonali świetną pracę na Węgrzech. Umowa z "Shellem" nie została przedłużona ze względu na teksty publikowane w "Bukowej" i na "Facebooku", w których w "specyficzny" sposób pisał o działaniach zarządu klubu. Trudno, żeby zarząd chciał współpracować z kimś, kto działa na jego niekorzyść - tłumaczy Andrzej Zowada, rzecznik prasowy "GieKSy".

-  Z kolei zwolnienie Mariusza, opiekującego się Sklepem Klubowym, to decyzja firmy G-team, której był pracownikiem. Analiza jego działań wykazała, że nie spełnia on pokładanych w nim oczekiwań - kończy Zowada.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również