Stawowy jak Kasperczyk, GKS jak Podbeskidzie? Cierpliwość popłaca
14.06.2011
W Katowicach przerabiają teraz to samo, co rok temu było w Bielsku-Białej. To samo, tylko... bardziej. W Podbeskidziu trener musiał w czerwcu 2010, po meczu z Motorem Lublin, wychodzić ze stadionu w towarzystwie ochrony.
Miało być spokojne utrzymanie i budowa zespołu, który rok później będzie walczył o awans. Było utrzymanie zdecydowanie niespokojne, wyszarpane w ostatniej chwili na drugim końcu Polski. A potem były wzmocnienia i... obiecany awans, w który z tym trenerem, 365 dni wcześniej, wierzył tylko prezes Janusz Okrzesik.
Sprytnymi fortelami poradził sobie z presją wyrzucenia Kasperczyka, która była mocna również wewnątrz zarządu. Powinno się więc dziś słyszeć w mieście śpiewy „Kibicu, szanuj Okrzesika”, a nie na odwrót.
Ireneusz Król i Jacek Krysiak, sterujący GieKSą, też mogą sobie mołojecką sławę zapewnić. Oni trenera Stawowego zatrudnili po porażce 1-6 z... Podbeskidziem. Miał utrzymać zespół w I lidze i zbudować fundamenty pod awans w przyszłym roku.
Utrzymanie osiągnął naprawdę spokojnie, nie tak, jak Podbeskidzie. Kibice twierdzą jednak, że podwalin pod przyszłoroczny sukces nie ma żadnych. Dali więc zarobić producentom chusteczek po to, by nimi trenerowi pomachać (chusteczkami, nie producentami). Przywieźli też taczki, by pokazać, że już go nie chcą.
Ja w GKS-ie widziałem jeden z najmocniejszych zespołów, jaki tej wiosny przyjechał do Bielska. Piłka krążyła między piłkarzami płynnie i przyjemnie, jak krążek między kanadyjskimi hokeistami. Nie jestem na tyle naiwny, by sądzić, że GieKSa grała tak dobrze w każdym meczu. Wiem jednak, że atak katowiczanie mają więcej niż przyzwoity. Kasperczyk zaczął od obrony, a nie miał napadu. Postępował jednak po bożemu. Stawowy robi to po szatańsku, ale kto powiedział, że nie ma w tym metody?
GKS takim składem nie awansuje. Ale GKS wzmocniony 4-5 zawodnikami ma ku temu wszelkie podstawy. Nie ma co narzekać na średnią wieku, bo wieloletnie doświadczenie pokazuje, że do ekstraklasy wchodzi się wygami, jak ŁKS i Podbeskidzie chociażby, a w niej grać można gołowąsami.
Katowiczanie wraz z Wartą będą teraz najdłużej nieprzerwanie grającym zespołem w I lidze, podobnie jak ostatnio Podbeskidzie. Czas więc najwyższy „uciekać”. Czy jest gwarancja, że z innym trenerem się powiedzie? Absolutnie. Nie ma nawet szczególnych podstaw, by sądzić, że do GKS-u przyjdzie trener lepszy niż Stawowy.
A czy jest gwarancja, że powtórzy się historia z Bielska? Również żadnej, ale chociaż prawdopodobieństwo większe...
Miało być spokojne utrzymanie i budowa zespołu, który rok później będzie walczył o awans. Było utrzymanie zdecydowanie niespokojne, wyszarpane w ostatniej chwili na drugim końcu Polski. A potem były wzmocnienia i... obiecany awans, w który z tym trenerem, 365 dni wcześniej, wierzył tylko prezes Janusz Okrzesik.
Sprytnymi fortelami poradził sobie z presją wyrzucenia Kasperczyka, która była mocna również wewnątrz zarządu. Powinno się więc dziś słyszeć w mieście śpiewy „Kibicu, szanuj Okrzesika”, a nie na odwrót.
Ireneusz Król i Jacek Krysiak, sterujący GieKSą, też mogą sobie mołojecką sławę zapewnić. Oni trenera Stawowego zatrudnili po porażce 1-6 z... Podbeskidziem. Miał utrzymać zespół w I lidze i zbudować fundamenty pod awans w przyszłym roku.
Utrzymanie osiągnął naprawdę spokojnie, nie tak, jak Podbeskidzie. Kibice twierdzą jednak, że podwalin pod przyszłoroczny sukces nie ma żadnych. Dali więc zarobić producentom chusteczek po to, by nimi trenerowi pomachać (chusteczkami, nie producentami). Przywieźli też taczki, by pokazać, że już go nie chcą.
Ja w GKS-ie widziałem jeden z najmocniejszych zespołów, jaki tej wiosny przyjechał do Bielska. Piłka krążyła między piłkarzami płynnie i przyjemnie, jak krążek między kanadyjskimi hokeistami. Nie jestem na tyle naiwny, by sądzić, że GieKSa grała tak dobrze w każdym meczu. Wiem jednak, że atak katowiczanie mają więcej niż przyzwoity. Kasperczyk zaczął od obrony, a nie miał napadu. Postępował jednak po bożemu. Stawowy robi to po szatańsku, ale kto powiedział, że nie ma w tym metody?
GKS takim składem nie awansuje. Ale GKS wzmocniony 4-5 zawodnikami ma ku temu wszelkie podstawy. Nie ma co narzekać na średnią wieku, bo wieloletnie doświadczenie pokazuje, że do ekstraklasy wchodzi się wygami, jak ŁKS i Podbeskidzie chociażby, a w niej grać można gołowąsami.
Katowiczanie wraz z Wartą będą teraz najdłużej nieprzerwanie grającym zespołem w I lidze, podobnie jak ostatnio Podbeskidzie. Czas więc najwyższy „uciekać”. Czy jest gwarancja, że z innym trenerem się powiedzie? Absolutnie. Nie ma nawet szczególnych podstaw, by sądzić, że do GKS-u przyjdzie trener lepszy niż Stawowy.
A czy jest gwarancja, że powtórzy się historia z Bielska? Również żadnej, ale chociaż prawdopodobieństwo większe...
Polecane
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku