Start - Ruch 0-1. Awansowali, choć nie uznano im dwóch goli
28.10.2009
Potwierdziły się informacje o stanie boiska w Otwocku. Murawa była fatalna. Waldemar Fornalik do gry posłał przede wszystkim dublerów, którzy ostatnio poczynania kolegów oglądali z ławki bądź trybun. I tak w pierwszym składzie znalazło się trzech graczy z podstawowej jedenastki: Nykiel, Grodzicki i Sobiech.
Na słowa uznania zasłużył środkowy obrońca. "Grodek" rządził i dzielił na własnej połowie, a nawet zapędzał się pod bramkę Startu. Słabiej wypadli Nykiel i Sobiech. Młody napastnik miał okazję, aby otworzyć wynik spotkania, lecz spudłował mając przed sobą jedynie bramkarza. Świetnym podaniem popisał się Balaż, ale to jedno z nielicznych tak dobrych zagrań Słowaka.
"Niebiescy" dopięli swego w końcówce pierwszej połowy, kiedy Zając uprzedził obrońcę i bramkarza, dogrywając do Nowackiego, który wpakował piłkę do pustej bramki. Obaj w tym meczu też nie należeli do piłkarzy imponujących formą. Za tę akcję przy nazwiskach obu należy jednak postawić plusy.
Zobacz bramkę Marcina Nowackiego >
W drugiej odsłonie grupa kibiców Ruchu, która pojawiła się na stadionie w Otwocku, nie miała już takich powodów do radości. To raczej Start atakował, dążył do wyrównania. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Bobrowski. Błędy w ustawieniu popełnili Nykiel i Balaż. Chwilę później piłkę do siatki posłał Janoszka, wprowadzony za Sobiecha. Sędzia liniowy dopatrzył się jednak pozycji spalonej przy podaniu Nowackiego. "Ecik" miał pecha, bo po podaniu Grzyba arbiter z tego samego powodu nie uznał drugiego jego trafienia!
Niewykorzystane okazje mogły się zemścić. W 95. minucie Warszawski trafił w słupek!
Na słowa uznania zasłużył środkowy obrońca. "Grodek" rządził i dzielił na własnej połowie, a nawet zapędzał się pod bramkę Startu. Słabiej wypadli Nykiel i Sobiech. Młody napastnik miał okazję, aby otworzyć wynik spotkania, lecz spudłował mając przed sobą jedynie bramkarza. Świetnym podaniem popisał się Balaż, ale to jedno z nielicznych tak dobrych zagrań Słowaka.
"Niebiescy" dopięli swego w końcówce pierwszej połowy, kiedy Zając uprzedził obrońcę i bramkarza, dogrywając do Nowackiego, który wpakował piłkę do pustej bramki. Obaj w tym meczu też nie należeli do piłkarzy imponujących formą. Za tę akcję przy nazwiskach obu należy jednak postawić plusy.
Zobacz bramkę Marcina Nowackiego >
W drugiej odsłonie grupa kibiców Ruchu, która pojawiła się na stadionie w Otwocku, nie miała już takich powodów do radości. To raczej Start atakował, dążył do wyrównania. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Bobrowski. Błędy w ustawieniu popełnili Nykiel i Balaż. Chwilę później piłkę do siatki posłał Janoszka, wprowadzony za Sobiecha. Sędzia liniowy dopatrzył się jednak pozycji spalonej przy podaniu Nowackiego. "Ecik" miał pecha, bo po podaniu Grzyba arbiter z tego samego powodu nie uznał drugiego jego trafienia!
Niewykorzystane okazje mogły się zemścić. W 95. minucie Warszawski trafił w słupek!
Polecane