Spekulowano, że czeka go dłuższa absencja, a wróci już w weekend?
12.05.2009
Kibice GKS-u mogą odetchnąć z ulgą. Przesadzone okazały się obawy, jakie targały nimi już w trakcie meczu z GKP Gorzów Wielkopolski. Grzegorz Górski nie złamał żeber. - Na szczęście zostały one tylko stłuczone - potwierdza sam zainteresowany, który opuścił boisko na noszach po tym, jak starł się z Jakubem Hładowczakiem, bramkarzem rywali. - Raczej mnie nie faulował. To była typowa walka o piłkę. Po chwili poczułem jednak ogromny ból - mówi wychowanek GieKSy, zaznaczając, że uraz wciąż jeszcze mu doskwiera. Mimo wszystko, istnieje szansa, że 24-latek zdąży wykurować się na sobotnie starcie z Widzewem Łódź.
Kontuzja przytrafiła się Górskiemu w najmniej dla niego odpowiednim momencie. W ciągu ostatnich kilku spotkań wywalczył sobie miejsce w wyjściowym ustawieniu. Co ciekawe, jako ofensywny pomocnik. - Czuję się w tej roli całkiem nieźle. Nie jest to moja nominalna pozycja, ale proszę mi wierzyć, że najważniejsze są dla mnie występy w pierwszym składzie - dodaje zawodnik katowiczan, znany jak dotąd bardziej z rajdów na skrzydle.
Kontuzja przytrafiła się Górskiemu w najmniej dla niego odpowiednim momencie. W ciągu ostatnich kilku spotkań wywalczył sobie miejsce w wyjściowym ustawieniu. Co ciekawe, jako ofensywny pomocnik. - Czuję się w tej roli całkiem nieźle. Nie jest to moja nominalna pozycja, ale proszę mi wierzyć, że najważniejsze są dla mnie występy w pierwszym składzie - dodaje zawodnik katowiczan, znany jak dotąd bardziej z rajdów na skrzydle.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku