"Składu mógłby nam pozazdrościć niejeden zespół z ekstraklasy"

15.11.2010
Mimo pięciu goli wbitych Flocie Świnoujście, w GKS-ie Katowice mają też nad czym myśleć. - To zaczyna być materiał do rozważań dla psychologa - mówił o jednym z problemów Janusz Dziedzic.
A tym problemem jest sposób, w jaki zespół reaguje na strzeloną bramkę. Wczoraj - dokładnie tak jak w niedawnym meczu z Sandecją Nowy Sącz - zdobył gola i od razu dał się rywalowi zaskoczyć. - Chcemy iść za ciosem, zdobywać kolejne bramki, a zamiast tego przeciwnik wyrównuje... Gram w piłkę już tyle lat, ale tego typu sytuacje nigdy mi się nie zdarzały. Bardzo zastanawiające, skąd u nas takie wpadki. To powoli zaczyna być materiał do rozważań dla psychologa - uśmiechnął się 30-latek.

Szukając odniesień do poprzednich spotkań, nie można też jednak nie wspomnieć o meczu z ŁKS-em Łódź. Wówczas zespół Wojciecha Stawowego do przerwy prowadził, ale na drugą połowę "dojechał" o dobrych kilkanaście minut za późno, co łodzianie wykorzystali, strzelając trzy gole. Wczoraj zaś to GieKSa potrafiła odmienić losy meczu...

- Cały czas wierzyliśmy w to, że jesteśmy zespołem lepszym. Po prostu znamy swoją wartość. Składu mógłby nam pozazdrościć niejeden przedstawiciel ekstraklasy. Mając w drużynie takich zawodników, nie ma sensu oglądać się na innych - skomentował Dziedzic.
autor: KAM

Przeczytaj również