Seweryn Kiełpin: Uważajmy na Jana Belianczina!
07.10.2011
Powodem dzisiejszej absencji 24-latka jest uraz, którego gracz niebiesko-czerwonych nabawił się w ostatnim ligowym spotkaniu przeciwko Bogdance Łęczna (1-2 przyp. red.). - Przy jednej z interwencji dość mocno obiłem sobie lewe biodro. W tygodniu nie było mowy o jakimkolwiek normalnym treningu z mojej strony. Normalnym, czyli takim na pełnych obrotach, w którym wykonywałbym pady nie tylko na prawy bok - tłumaczy Kiełpin.
- Choć ostatnio wyraźnie oszczędzałem feralne biodro, ból nie ustąpił. Co więcej, nasila się przy każdym, choćby najmniejszym zetknięciu się kontuzjowanej części ciała z podłożem - dodaje wychowanek Górnika Zabrze, którego między słupkami bytomian zastąpi Juraj Balaż.
Zawodnik Polonii już od dawna ostrzył sobie zęby na derbową konfrontację. W kadrze meczowej GKS-u na to spotkanie znaleźli się przecież Dawid Jarka, Michal Farkas, Damian Kaciczak, Jan Belianczin i Tomasz Rzepka, z którymi jeszcze jesienią poprzedniego roku Kiełpin dzielił szatnię Ruchu Radzionków.
- Najbardziej zażyłe kontakty łączą mnie z tym ostatnim. Nasza znajomość z "Rzepą” sięga czasów juniorskich. Rozpoczynaliśmy przygodę z futbolem w tym samym, wielce zasłużonym dla polskiej piłki klubie. Nie dane nam było jednak zagrać w jednej drużynie Górnika. Przy Roosevelta Tomek trenował z rocznikiem o dwa lata starszym, w którym występował również mój brat - wspomina pierwszy bramkarz Polonii.
Czy wśród radzionkowskiego zaciągu w ekipie z Katowic jest ktoś, kogo gospodarze jutrzejszych zawodów powinni szczególnie się obawiać?
- Pewnie, że jest! Ten gość nazywa się Jan Belianczin. Podczas przedmeczowej analizy, trener Dariusz Fornalak poświęcił Słowakowi naprawdę dużo czasu. I bardzo dobrze. Grałem z Jankiem w "Cidrach" i wiem, że gdziekolwiek by nie "zakotwiczył", zawsze będzie uważany za jedno z najważniejszych ogniw swojego zespołu. Kapitalnej techniki i olimpijskiego spokoju w wyprowadzaniu piłki mogłoby mu pozazdrościć wielu polskich piłkarzy. Nawet tych, biegających po boiskach naszej ekstraklasy – chwali byłego klubowego partnera Kiełpin.
- Choć ostatnio wyraźnie oszczędzałem feralne biodro, ból nie ustąpił. Co więcej, nasila się przy każdym, choćby najmniejszym zetknięciu się kontuzjowanej części ciała z podłożem - dodaje wychowanek Górnika Zabrze, którego między słupkami bytomian zastąpi Juraj Balaż.
Zawodnik Polonii już od dawna ostrzył sobie zęby na derbową konfrontację. W kadrze meczowej GKS-u na to spotkanie znaleźli się przecież Dawid Jarka, Michal Farkas, Damian Kaciczak, Jan Belianczin i Tomasz Rzepka, z którymi jeszcze jesienią poprzedniego roku Kiełpin dzielił szatnię Ruchu Radzionków.
- Najbardziej zażyłe kontakty łączą mnie z tym ostatnim. Nasza znajomość z "Rzepą” sięga czasów juniorskich. Rozpoczynaliśmy przygodę z futbolem w tym samym, wielce zasłużonym dla polskiej piłki klubie. Nie dane nam było jednak zagrać w jednej drużynie Górnika. Przy Roosevelta Tomek trenował z rocznikiem o dwa lata starszym, w którym występował również mój brat - wspomina pierwszy bramkarz Polonii.
Czy wśród radzionkowskiego zaciągu w ekipie z Katowic jest ktoś, kogo gospodarze jutrzejszych zawodów powinni szczególnie się obawiać?
- Pewnie, że jest! Ten gość nazywa się Jan Belianczin. Podczas przedmeczowej analizy, trener Dariusz Fornalak poświęcił Słowakowi naprawdę dużo czasu. I bardzo dobrze. Grałem z Jankiem w "Cidrach" i wiem, że gdziekolwiek by nie "zakotwiczył", zawsze będzie uważany za jedno z najważniejszych ogniw swojego zespołu. Kapitalnej techniki i olimpijskiego spokoju w wyprowadzaniu piłki mogłoby mu pozazdrościć wielu polskich piłkarzy. Nawet tych, biegających po boiskach naszej ekstraklasy – chwali byłego klubowego partnera Kiełpin.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku