"Sens tego zdania znajdzie potwierdzenie w rundzie wiosennej"

28.02.2011
Jak przebiegały ostatnio dni GKS-u Katowice na zgrupowaniu w Turcji? Ich przebieg, już z Polski, relacjonuje Marcin Gabor, asystent trenera Wojciecha Stawowego.
Ostatnie dni na obozie nie pozwoliły mi na regularne dzielenie się z kibicami wrażeniami, ale przynajmniej po części chcę nadrobić te zaległości.

Pomeczowy czwartek rozpoczęliśmy od zajęć regeneracyjnych. Wydawało się, że zostaniemy skąpani w wodzie deszczowej, bowiem ponura aura nie dawała nam spokoju. Jakimś cudem jednak, po pojawieniu się na boisku, zza chmur wyjrzało słońce i z nieba nie spadła już nawet kropla. Po powrocie do hotelu i spożyciu obiadu, zawodnicy dostali wolne popołudnie. Ciężką pracę trzeba przedzielać przerywnikami, bo też "nie samym chlebem żyje człowiek".

Większość piłkarzy wybrała się do centrum Alanyi, by dokonać ostatnich zakupów, natomiast sztab szkoleniowy został w bazie noclegowej. Przez całe popołudnie trwały analizy gry, treningów, dokonywane przez trenerów. Nie brakowało też rozmów towarzyskich piłkarzy, którzy postanowili pozostać w hotelu. Po kolacji trener Stawowy zwołał zespół na odprawie, by zwrócić uwagę na kolejne elementy taktyczne, zaznajomić zawodników z teoretyczną stroną nowych rozwiązań. Wszystkie te pomysły zostały poparte materiałami filmowymi.

Piątek przebiegał zupełnie inaczej niż czwartek - zdecydowanie intensywniej. O godzinie 10:00 rozpoczęła się poranna jednostka treningowa. Prócz rozruchu biegowego, skupiliśmy się tego dnia na szlifowaniu organizacji gry w ofensywie. Wdrażanie kolejnych etapów wtajemniczenia taktycznego ma spowodować, że drużyna GKS-u Katowice będzie jeszcze trudniejsza do rozszyfrowania.
Błyskawicznie po zajęciach udaliśmy się do hotelu, by skonsumować posiłek zwany obiadem i ruszyć w kierunku opisywanego już ośrodka Gold City, gdzie zaplanowano ostatni już sparing w Turcji - przeciwko liderowi pierwszej ligi ukraińskiej, zespołowi z Aleksandrii.

Część drużyny, która tym razem nie wzięła udziału w meczu, odbyła normalny trening, natomiast punktualnie o 16:00 sędzia dał znak do rozpoczęcia towarzyskiej konfrontacji. Niestety, tuż przed spotkaniem nad kompleksem boisk rozszalała się istna ulewa. Ta nie przestawała aż do naszego wyjazdu - wraz z potwornym deszczem, lawinowo spadła temperatura. Wszystkie części garderoby wymagały wymiany, a moje palce wydawały się zamarznięte. Wracając jeszcze do meczu, był on toczony w szybkim tempie. Ukraińcy wprawdzie nie reprezentowali poziomu Aktobe Lento, ale to naprawdę silna armada. W tym pojedynku próbowaliśmy nowych rozwiązań taktycznych, sprawdzaliśmy poszczególne warianty, przyzwyczajaliśmy się do nowinek. I mogliśmy się cieszyć, że sporo z nowalijek wyglądało w naszym wykonaniu naprawdę nieźle. W ostatecznym rozrachunku padł wynik 2-3, a na listę strzelców po naszej stronie wpisali się Bartek Chwalibogowski oraz Jacek Kowalczyk.

Wieczorem zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów zgrupowania na pożegnalną kolację do chińskiej restauracji. Posileni udaliśmy się na odprawę, stanowiącą jednocześnie oficjalne zakończenie zgrupowania. Potem należało się jeszcze spakować i o godzinie 3:00 w nocy ruszyliśmy autokarem w kierunku lotniska Antalya. Lot do Berlina przebiegł bez najmniejszych zakłóceń, a w stolicy Niemiec czekał już na nas autokar, którym dotarliśmy do Katowic.

Jesteśmy wszyscy nieco zmęczeni, ale i szczęśliwi, ponieważ wykonaliśmy wspólnie dużo dobrej pracy. I jesteśmy przekonani, że sens tego zdania znajdzie potwierdzenie w rundzie wiosennej. W oczekiwaniu na pierwszy w roku 2011 mecz ligowy, namawiam do wspierania nas w najbliższych miesiącach!


Marcin Gabor
źródło: GKS Katowice

Przeczytaj również