Sędzia meczu GieKSy tłumaczy, dlaczego odgwizdał faul Nawrota

30.09.2014
- Nie trzeba pomagać lubinianom w wygrywaniu meczu. Oni naprawdę dobrze grali w piłkę i będą zwyciężać - podsumował pracę arbitra spotkania Zagłębia Lubin z GKS-em Katowice Łukasz Pielorz.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Pod koniec niedzielnego hitu I ligi, Michał Nawrot wślizgiem zaatakował napastnika Zagłębia. Zdaniem sędziego, interwencja nadawała się na odgwizdanie faulu, po którego wykonaniu ręką w polu karnym zagrał - stojący w murze - Nawrot. Po tej sytuacji z rzutu karnego gola zdobył Michal Papadopulos.

O ile o odgwizdanie zagrania ręką nikt nie ma pretensji, tak o podyktowanie wcześniej rzutu wolnego już tak. Tuż po meczu katowiczanie otoczyli sędziego i wyrazili swoje niezadowolenie z jego decyzji. najmocniej pracę arbitra Marcina Szczerbowicza - już po zejściu z boiska - ocenił Łukasz Pielorz.

- Nie trzeba pomagać lubinianom w wygrywaniu meczu. Oni naprawdę dobrze grali w piłkę i będą zwyciężać - denerwował się po końcowym gwizdku obrońca GKS-u, Łukasz Pielorz. Jak z decyzji o rzucie wolnym tłumaczył się arbiter?

- W słuchawkach usłyszałem od swych asystentów sugestię identyczną z moimi odczuciami w tamtym momencie - powiedział GieKSie po meczu Szczerbowicz. Jego zdaniem Nawrot co prawda trafił w piłkę, ale spowodował też - nadmierną agresją - upadek piłkarza gospodarzy.
źródło: SPORT

Przeczytaj również