Sanok - Jastrzębie 4-2. Bez liderów, bez pomysłu i bez punktów...

30.09.2011
Jastrzębie w niczym nie przypominało zespołu, który ograł chociażby Cracovię. Dziś w Sanoku widać było brak w składzie "jastrzębskich armat", które decydowały o zwycięstwach JKH w poprzednich meczach.

Nie mogli wystąpić w tym meczu Petr Lipina - zmagający się od dłuższego czasu z kontuzją - oraz reprezentacyjny napastnik - Mateusz Danieluk. Wydawało się, że lepiej w mecz weszli goście, bowiem dobrą okazję na otworzenie wyniku miał Maciej Urbanowicz, ale Przemysław Odrobny dobrze wyczuł intencje strzelca. Po tej sytuacji nastąpiło istne trzęsienie ziemi w szeregach JKH, bowiem w krótkim czasie sanoczanie wyprowadzili dwa celne ciosy (Gruszka, Malasiński).

Po stracie goli goście starali się szukać swoich szans w kontratakach, ale w ich zagraniach brakowało dokładności. Jastrzębianie od początku meczu grali bardzo niepewnie w szeregach obronnych, co na pięć minut przed końcem tercji gospodarze wykorzystali po raz trzeci. Warto odnotować, że gol ten padł, kiedy gospodarze grali w liczebnym osłabieniu. Goście próbowali zmienić rezultat, ale do końca premierowej tercji nie uległ on już zmianie.

Początek drugiej tercji zdecydowanie należał do podopiecznych Jiriego Reznara, którzy przycisnęli sanoczan w ich tercji obronnej. Aktywni w tym okresie meczu w drużynie JKH byli Richard Kral i Filip Drzewiecki, ale ich szarże bardzo dobrze „kasował” Odrobny. W środkowej części drugiej tercji hokeiści Jastrzębia dwukrotnie mieli przewagę jednego zawodnika więcej na lodzie, ale gospodarze bardzo dobrze spisywali się w obronie nie dając się zaskoczyć. W końcówce tercji szczęście uśmiechnęło się do gości, którzy po dwójkowej akcji Iviczicz-Kral zdobyli kontaktową bramkę.

Na początku trzeciej odsłony obserwowaliśmy szybką grę z obu stron jednak to goście grając w przewadze mieli klarowniejsze sytuacje na zdobycie gola (Drzewiecki, Marzec), ale górą w bramce Sanoka był popularny „Wiedźmin”. Kilka sekund później dwójkową kontrę Vozdecki- Vitek strzałem z bachhandu kończy ulubieniec sanockiej publiczności. Po strzeleniu czwartej bramki goście stracili pomysł jak zagrozić bramce gospodarzy. W końcowych fragmentach meczu w grze gości nastąpił jeszcze jeden zryw, kiedy to Maciej Urbanowicz po indywidualnej akcji zdobył drugiego gola, ale było to wszystko, na co było stać hokeistów z Jastrzębia.

Dzisiejsza porażka sprawia, że jastrzębianie tracą przodownictwo w tabeli na rzecz innego klubu z naszego regionu - GKS-u Tychy.

 

 

autor: Andrzej Czekaj

Przeczytaj również