Sanok - GKS Tychy 4-2. Kolejny „szczyt” nie dla tyszan
Na gola Dawida Turona tyski GKS odpowiedział w 6. minucie. Bartłomiej Pociecha precyzyjnym uderzeniem doprowadził do wyrównania. Drużyna z Sanoka grę w przewadze wykorzystała po raz drugi w minucie 8., po raz pierwszy uczyniła to przy trafieniu premierowym. Matt Wiliams wepchnął krążek do bramki z najbliższej odległości. Chwilę później szans na skuteczną interwencję Stefan Zigardy nie miał po uderzeniu Lukasa Endala. Tercja druga i trzecia przyniosły po jednej bramce dla obu zespołów.
Trenerzy po meczu:
Miroslav Fryčer (trener Ciarko PBS Bank): - Cały mecz mieliśmy pod kontrolą. Kilka błędów zrobiliśmy, ale zdobyliśmy szybko dwa gole. Cała drużyna walczyła, a to było bardzo ważne w sytuacji, w której się teraz znaleźliśmy. Widać, że ta drużyna ma ducha i charakter. Wkoło słychać głupie gadanie, że jest jakiś kryzys w Sanoku, którego w ogóle nie ma. Niech wszyscy popatrzą, ile meczów i wyjazdów zagraliśmy w Braszowie i we Francji. Jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy, jak drużyna walczyła, bo z Tychami zawsze jest ciekawa rywalizacja.
Krzysztof Majkowski (II trener GKS-u Tychy): - Mecz praktycznie rozstrzygnął się w pierwszej tercji, w której załapaliśmy aż 10 minut karnych, a Sanok to wykorzystał zdobywając z tego dwa gole. To zadecydowało, że ta pierwsza tercja ustawiła to spotkanie. Druga odsłona zaczęła się nieszczęśliwie, gdy straciliśmy na początku gola. Próbowaliśmy do końca odwrócić wynik spotkania i zdobyliśmy drugiego gola, ale było to za późno, by cokolwiek zmienić. Oprócz tego, że walczyliśmy z drużyną z Sanoka, to zmagaliśmy się jeszcze z grypą jelitową. Musieliśmy po pierwszej tercji zmienić z tego powodu bramkarza. Choroba dopadła też Kartoszkina w czasie meczu, a o występach Sokoła i Kuzina nie było już mowy. Jeszcze trzech panów nam przeszkadzało, ale zostawię to dla siebie.