Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice 4:0. Aleksander Wielki.

09.04.2016
W pojedynku o tymczasowe miano „Rycerzy Wiosny" bezwzględnie lepsza okazała się Sandecja wygrywając 4:0. Wszystkie cztery bramki zdobył wprowadzony po przerwie Arkadiusz Aleksander.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Pierwsza połowa nie zapowiadała jednak takiego pogromu gości. Najwięcej zamieszania na boisku robili zawodnicy którzy do niedawna byli po drugiej stronie barykady. Maciej Bębenek z GKS był chyba najlepszym zawodnikiem w pierwszych trzech kwadransach, a niewiele ustępował mu grający jeszcze jesienią w Katowicach Wojciech Trochim. W 19 minucie to właśnie po faulu na Bębenku (faulował inny były gracz GieKSy Bartłomiej Dudzic) Grzegorz Goncerz stanął przed szansą na zdobycie swojego pierwszego gola w 2016 roku, jednak jego intencje wyczuł Łukasz Radliński i na tablicy świetlnej nadal utrzymywał się bezbramkowy remis. Przed przerwą obie strony stworzyły sobie po kilka sytuacji do zdobycia gola ale rezultat nie uległ już zmianie.
W drugie połowie w miejsce Piszczka w ataku pojawił się Aleksander i został bohaterem meczu. W 59 minucie po zagraniu ręką Kamińskiego w polu karnym sędzie podyktował drugi w tym meczu rzut karny. Do piłki podszedł właśnie Aleksander i choć Kuchta wyczuł jego intencje to strzał był na tyle precyzyjny, że piłka znalazła drogę do bramki. To tylko podgrzało emocje i trzy minuty później doszło na boisku do bójki w czasie której Czerwiński uderzył Małkowskiego i musiał przedwcześnie powędrować do szatni. To był przełomowy moment tego meczu. W 63 minucie Frańczak sfaulował w polu karnym Aleksandra a ten po raz drugi z jedenastu metrów pokonał Kuchtę. Po kolejnych 180 sekundach Aleksander skompletował hat-tricka, kiedy to wykorzystał zagranie Dudzica. W tym momencie było po emocjach. Niejako na deser w doliczonym czasie gry strzałem pod poprzeczkę Arkadiusz Aleksander strzelił swoją czwartą bramkę w tym meczu pieczętując efektowne zwycięstwo Sandecji.


Wydarzenie

Cztery gole Arkadiusza Aleksandra w tym hat-trick w przeciągu 10 minut!


Bohater

Z zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że należy zwrócić uwagę na powracającego po kontuzji Arkadiusza Aleksandra. Nie spodziewaliśmy się jednak, że napastnik Sandecji będzie miał prawdziwy „dzień konia." A trzeba zaznaczyć, że Aleksander na boisku pojawił się dopiero po przerwie.


Rozczarowanie

Dzisiaj typujemy dwóch zawodników. Pierwszy to Grzegorz Goncerz który nie ma szczęścia w rundzie wiosennej. W poprzednich meczach kilka razy był blisko trafienia do siatki rywali, ale dzisiaj miał najlepszą ku temu okazję. Niestety przy stanie 0:0 nie trafił z rzutu karnego, a kto wie jak wtedy potoczyłoby się to spotkanie. Drugim jest Alan Czerwiński. Jego przedwczesne zejście z boiska za uderzenie Małkowskiego było decydującym momentem spotkania. Chwilę później na 2:0 dla gospodarzy podwyższył Aleksander i stało się jasne, że GieKSie będzie ciężko w osłabieniu coś ugrać w Nowym Sączu.


Co ciekawego?

- w 19 minucie mający za sobą pół roku w GieKSie Bartłomiej Dudzic zahaczył dryblującego byłego "Sączersa" Bębenka i sędzia zarządził rzut karny. Błąd swojego kolegi naprawił Łukasz Radliński który wyczuł intencje Grzegorza Goncerza.

- w 32 minucie groźną akcję przeprowadzili byli zawodnicy Sandecji. Bębenek świetnie dośrodkował na piąty metr a Frańczak główką minimalnie chybił.

- w 56 minucie sędzia Złotek podyktował drugi w tym meczu rzut karny. Aleksander okazał się precyzyjniejszy od Goncerza i zrobiło się 1:0

- trzy minuty później doszło do bójki na boisku. Czerwiński otrzymał czerwoną kartkę za uderzenie Małkowskiego, a na „żółtka" załapali się jeszcze właśnie "Mały" i Bębenek. Chwilę później sędzia Złotek musiał jeszcze żółtą kartką ostudzić Dudę, który ostro sfaulował Trochima.

- w 63 minucie arbiter podyktował trzeci rzut karny! Po raz drugi skuteczny był Arkadiusz Aleksander.

- w doliczonym czasie gry bohater dnia strzałem pod poprzeczkę zdobył swoją czwartą bramkę w tym meczu!

- ostatnim zawodnikiem który pokonał bramkarza GKS Katowice więcej niż trzy razy był Maciej Żurawski. A działo się to 8 września 2001 roku kiedy to „Żuraw” strzelił pięć goli dla Wisły Kraków w wygranym przez „Białą Gwiazdę” 5:1 meczu na Bukowej. Wtedy też Żurawski cztery gole strzelił w jednej połowie.

- Sandecja Nowy Sącz jest jedyną drużyną która w tym sezonie strzeliła GieKSie cztery bramki w jednym meczu i to na dodatek w dwóch spotkaniach.
 
- ostatnią tak wysoką porażkę GKS Katowice poniósł 25 kwietnia 2015 roku kiedy przegrał u siebie 0:5 z Zagłębiem Lubin. Na wyjeździe równie wysoko GieKSa przegrała 21 sierpnia 2013 roku w Bełchatowie.


Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice 4:0 (0:0)
1:0 - Aleksander, 56 min
2:0 - Aleksander, 63 min
3:0 - Aleksander, 66 min
4:0 - Aleksander, 90 min

Sandecja: Radliński - Szarek, Szufryn, Cseh, Słaby - Baran, Nather - Dudzic (79.Danek), Trochim (70.Kasprzak), Małkowski - Piszczek (46.Aleksander). Trener Radosław Mroczkowski.

GKS Katowice: Kuchta - Czerwiński, Kamiński, Pielorz, Flis – Leimonas (64.Iwan), Duda - Bębenek (77.Zahorski), Wołkowicz (62.Szołtys), Frańczak - Goncerz. Trener Jerzy Brzęczek.


Żółte kartki: Piszczek 16 min, Szufryn 37 min, Małkowski 59 min, Aleksander 62 min - Frańczak 10 min, Pielorz 33 min, Kamiński 55 min, Bębenek 59 min, Duda 61 min Iwan 84 min.
Czerwona kartka: Czerwiński 59 min.

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
źródło: SportSlaski.pl
autor: Tomasz Pikul

Przeczytaj również