Sandecja na autostradzie do elity. GKS bez punktów w hicie

12.05.2017
Sandecja Nowy Sącz przez większą część meczu była lepsza od GKS-u Katowice i zasłużenie zgarnęła trzy punkty. Lider Nice I ligi jedną nogą jest już w Lotto Ekstraklasie. Katowiczanie muszą się ścigać z goniącym peletonem...
Rafał Rusek/Press Focus
W wyjściowym składzie GieKSy zaszła jedna - wymuszona - zmiana. Kilka dni temu kontuzji mięśniowej nabawił się Tomasz Wisio, dlatego do podstawowej "11" wrócił Oliver Prażnovsky i trzeba przyznać, że Słowak spisywał się znacznie gorzej od tego, za którego wskoczył do gry. Zawodnik popełniał błędy, a także jeszcze w pierwszej połowie sfaulował Mateusza Wdowiaka tuż przed polem karnym. Drugi ze środkowych obrońców, Mateusz Kamiński, miał więcej szczęścia, bo... po pół godzinie gry mógł opuścić boisko. Mając już żółtą kartkę na koncie, defensor gospodarzy przewinieniem przerwał groźną akcję Sandecji, która po pierwszym kwadransie gry uzyskała przewagę.

Na boisku było dużo twardej walki, ale za to mało dogodnych okazji strzeleckich. W pierwszej połowie najwięcej emocji było tuż przed przerwą. Najpierw błąd popełnił Łukasz Radliński, który nie zdołał wybić piłki po dośrodkowaniu i to obrońcy musieli ratować sytuację. Sandecja obroniła się i ruszyła z kontrą, w której efektownym dryblingiem popisał się aktywny Wdowiak. Pomocnik wycofał piłkę do Bartłomieja Kasprzaka, który mocno uderzył, ale Sebastian Nowak nie dał się zaskoczyć.

Choć drugą połowę z większym animuszem rozpoczęła GieKSa, to najpierw zapachniało golem dla gości. Po dośrodkowaniu z lewej strony do piłki lecącej wzdłuż bramki nie zdołał dojść Bartłomiej Dudzic, ale akcję zdołał zamknąć Adrian Danek. Uderzył minimalnie niecelnie. Sandecja grała dokładniej i podobnie jak w pierwszej części, znów zyskała przewagę. Nowak musiał się wykazać po mocnym strzale Wojciecha Trochima z rzutu wolnego. GKS miał spory problem z podejściem pod bramkę ekipy z Nowego Sącza.

Swoją przewagę Sandecja w końcu udokumentowała golem - goście przejęli piłkę na swojej połowie i ruszyli z kontrą. Na bramkę Nowaka biegł Dudzic, wślizgiem futbolówkę zdołał mu wybić Igor Sapała, ale przejął ją Michal Piter-Bucko, który uderzeniem po ziemi wyprowadził lidera Nice I ligi na prowadzenie. GKS w końcu ruszył odważniej i również trafił - Andreja Prokić po rzucie rożnym - ale sędzia słusznie odgwizdał spalonego. Po chwili w poprzeczkę z kilku metrów uderzył Kamil Jóźwiak.

W ostatnich 10 minutach przyjezdni byli w sporych opałach, ale zdołali się obronić i dowieźć korzystny dla nich wynik. Zwycięstwo Sandecji - siódme z rzędu - oznacza, że tylko kataklizm może im odebrać awans do Lotto Ekstraklasy. Na cztery kolejki przed końcem sezonu podopieczni trenera Radosława Mroczkowskiego mają siedem punktów przewagi nad GKS-em...

GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 0:1 (0:0)
0:1 - Piter-Bućko, 72'

GKS: Nowak - Czerwiński, Kamiński, Prażnovsky, Garbacik - Foszmańczyk, Kalinkowski (46' Sapała), Zejdler, D. Abramowicz (64' Lebedyński) - Prokić, Goncerz (73' . Trener: Jerzy Brzęczek.

Sandecja: Radliński - Kubań, Piter-Bućko, Jurkowski, Słaby - Danek (77' Stamford), Baran, Kasprzak, Wdowiak (90' Gałecki) - Dudzic, Korzym (26' Trochim). Trener: Radosław Mroczkowski.

Żółte kartki: Kamiński, Czerwiński - Jurkowski, Trochim.
Sędziował Paweł Gil (Lublin).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również