Sandecja - GKS Katowice 1-0. Falstart GieKSy, bili głową w mur

07.03.2014
GKS Katowice w pierwszej połowie całkowicie zdominował Sandecję Nowy Sącz. Śląski zespół nie wykorzystywał jednak swoich sytuacji. Zemściło się to po przerwie...
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Trzy punkty gospodarzom zapewnił Łukasz Grzeszczyk, który otrzymał podanie od Sebastiana Szczepańskiego w polu karnym położył Alana Czerwińskiego i uderzył w "krótki" słupek.

Bohater
Marcin Cabaj kilkukrotnie uratował swój zespół przed utratą bramki. Jeszcze przed przerwą obronił mocne uderzenia Tomasza Wróbla i Przemysława Pitrego.

Rozczarowanie
Skuteczność! Jeszcze przed przerwą katowiczanie stworzyli sobie kilka dobrych okazji, z których przynajmniej jedną powinni wykorzystać. Kilka razy dobrze dośrodkowywał z prawej strony Janusz Gancarczyk, jednak jego centrach piłki do siatki nie skierowali m.in. Adrian Napierała, Szymon Skrzypczak.

Co ciekawego:

- Na środku koszulki zawodników GKS-u znajdowało się logo obchodów 50-lecia GieKSy.

- Wzorem meczów z ekstraklasy, przed meczem sędziowie przywitali się nie tylko z piłkarzami, ale też z trenerami obu drużyn.

- Mecz z trybun oglądało ponad 200 kibiców GKS-u.

- Bardzo ciekawie wykonany stały fragment gry na początku spotkania zaowocował tym, że piłka wpadła do bramki Sandecji. Sędzia jednak - słusznie - odgwizdał spalonego. Gdy wszyscy spodziewali się dośrodkowania z rzutu wolnego, futbolówka trafiła na linię pola karnego, gdzie stał Grzegorz Fonfara. Ten tak uderzył, że piłka spadła pod nogi Mateusza Kamińskiego, który trafił do siatki. Był jednak przed obrońcami.

- Tuż przed końcem spotkania mogło być 2-0 dla Sandecji. Po dośrodkowaniu Adama Mójty głową uderzał Adrian Frańczak. Piłka odbiła się od bramkarza GKS-u i uderzyła w poprzeczkę.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również