Sandecja - GKS 1-1. Punkt urwali, ale przewagi nie wykorzystali
20.05.2011
Zdarzenie
Trzy minuty przed przerwą Sandecja Nowy Sącz, mimo gry w osłabieniu, zdobyła pierwszego gola. Damian Staniszewski dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Damiana Zbozienia, a stoper gospodarzy mocno uderzył piłkę. Choć obrońcy GieKSy próbowali ją wybić z linii bramkowej, to sędzia Artur Radziszewski orzekł, że futbolówka wpadła już do bramki i uznał gola dla Sandecji. To sprawiło, że katowiczanie przez całą drugą połowę musieli odrabiać straty.
Bohater
Grzegorz Goncerz. Gdyby nie on, GKS pewnie przegrałby w Nowym Sączu. Jednak na 13 minut przed końcem "Gonzo" zdobył wyrównującego gola po rykoszecie. Podawał Piotr Piechniak, który pojawił się na boisku zaledwie dwie minuty wcześniej.
Antybohater
Rafał Berliński. Zawodnik Sandecji pierwszą żółtą kartkę dostał już w 17. minucie, bowiem nie radził sobie z szybkimi skrzydłowymi gości. Nie przystopował jednak i dalej grał ostro. Na osiem minut przed końcem pierwszej połowy przypłacił to drugą żółtą kartką, za faul na Bartłomieju Chwalibogowskim. Sandecja zdobyła punkt mimo jego nieodpowiedzialnego zachowania.
Co ciekawego
- W pierwszej połowie gospodarze mieli dość znaczną przewagę. Już w pierwszych minutach w olbrzymim zamieszaniu w polu karnym, w słupek trafił Staniszewski. Później Vladimir Kukol trafił jeszcze w poprzeczkę.
- Słowacki napastnik w ostatniej minucie mógł pogrążyć GieKSę. Przeprowadził kapitalną akcję, jednak uderzył minimalnie obok słupka.
- Zawodnicy Wojciecha Stawowego ostatni raz wygrali wyjazdowy mecz... 6. marca z Dolcanem Ząbki. Była to więc pierwsza wiosenna kolejka.
- Sandecja zachowała szanse na awans do ekstraklasy. Na cztery kolejki przed końcem, traci do Podbeskidzia dziewięć punktów. Gdyby przegrała, nie miałaby już nawet matematycznej możliwości wyprzedzenia bielszczan, z którymi zagra w najbliższą środę.
- GKS po raz pierwszy w historii nie przegrał z Sandecją Nowy Sącz.
Trzy minuty przed przerwą Sandecja Nowy Sącz, mimo gry w osłabieniu, zdobyła pierwszego gola. Damian Staniszewski dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Damiana Zbozienia, a stoper gospodarzy mocno uderzył piłkę. Choć obrońcy GieKSy próbowali ją wybić z linii bramkowej, to sędzia Artur Radziszewski orzekł, że futbolówka wpadła już do bramki i uznał gola dla Sandecji. To sprawiło, że katowiczanie przez całą drugą połowę musieli odrabiać straty.
Bohater
Grzegorz Goncerz. Gdyby nie on, GKS pewnie przegrałby w Nowym Sączu. Jednak na 13 minut przed końcem "Gonzo" zdobył wyrównującego gola po rykoszecie. Podawał Piotr Piechniak, który pojawił się na boisku zaledwie dwie minuty wcześniej.
Antybohater
Rafał Berliński. Zawodnik Sandecji pierwszą żółtą kartkę dostał już w 17. minucie, bowiem nie radził sobie z szybkimi skrzydłowymi gości. Nie przystopował jednak i dalej grał ostro. Na osiem minut przed końcem pierwszej połowy przypłacił to drugą żółtą kartką, za faul na Bartłomieju Chwalibogowskim. Sandecja zdobyła punkt mimo jego nieodpowiedzialnego zachowania.
Co ciekawego
- W pierwszej połowie gospodarze mieli dość znaczną przewagę. Już w pierwszych minutach w olbrzymim zamieszaniu w polu karnym, w słupek trafił Staniszewski. Później Vladimir Kukol trafił jeszcze w poprzeczkę.
- Słowacki napastnik w ostatniej minucie mógł pogrążyć GieKSę. Przeprowadził kapitalną akcję, jednak uderzył minimalnie obok słupka.
- Zawodnicy Wojciecha Stawowego ostatni raz wygrali wyjazdowy mecz... 6. marca z Dolcanem Ząbki. Była to więc pierwsza wiosenna kolejka.
- Sandecja zachowała szanse na awans do ekstraklasy. Na cztery kolejki przed końcem, traci do Podbeskidzia dziewięć punktów. Gdyby przegrała, nie miałaby już nawet matematycznej możliwości wyprzedzenia bielszczan, z którymi zagra w najbliższą środę.
- GKS po raz pierwszy w historii nie przegrał z Sandecją Nowy Sącz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku