Są zaległości w GKS-ie, ale "słowo Króla jest więcej warte niż pieniądze"

25.08.2011
- Zapewniam, że kibice nie mają podstaw do niepokoju. Rzeczywiście są poślizgi w wypłatach, ale lada chwila sprawa powinna zostać rozwiązana - mówi Andrzej Zowada, rzecznik GKS-u Katowice.
W ostatnich dniach w zespole z Bukowej nie dzieje się najlepiej. Piłkarze jeszcze nie wygrali meczu, a klub ma zaległości finansowe wobec pracowników. - Zawodnicy są przez zarząd na bieżąco informowani o rozwoju sytuacji. Poszukiwania sponsorów trwały, trwają i trwać będą, choć - niestety - na razie efektów nie przyniosły. Ubolewamy nad tym. Zarząd musi się nad tą sprawą pochylić - podkreśla Zowada.

- Wszystko byłoby inaczej, gdyby udało się domknąć tematy kilku sponsorów, z którymi porozumienie było już bardzo blisko - mówią osoby związane z klubem, w rozmowie z dziennikiem "Sport".

Tego, że GKS ma zaległości nie ukrywają też byli piłkarze katowickiej drużyny. - Zaległości są spore. Mamy z klubem dżentelmeńską umowę, że zostaną uregulowane do końca sierpnia. Uzbrajamy się zatem w cierpliwość i trzymamy za słowo. Nie oznacza to, że mamy obawy, czy te pieniądze do nas trafią. Ja sam jestem po rozmowie z panem Królem. To człowiek, którego szanuję, a jego słowo jest dla mnie więcej warte niż pieniądze - zaznacza Tomasz Sokołowski, który z GieKSą rozstał się latem tego roku.
źródło: Sport

Przeczytaj również