Są powody do optymizmu
07.12.2015
Skąd się więc te optymistyczne przesłanki biorą, skoro tabela pokazuje coś innego? Z dwóch źródeł. Pierwsza to wyniki i osoba trenera. Pod wodzą Jerzego Brzęczka GKS odniósł 5 zwycięstw, zanotował dwa remisy i dwie porażki. Katowiczanie trenowani przez byłego szkoleniowca Lechii Gdańsk przez półtorej miesiąca nie przegrali meczu. W tabeli za okres, gdy trenerem jest Brzęczek plasują się w ścisłej czołówce. W końcówce rundy przegrali w Płocku i dość pechowo w Sosnowcu, ale tych występów nie muszą się wcale wstydzić. – Musimy takie spotkania wygrywać jak ten w Sosnowcu. Kontrolowaliśmy do pewnego momentu grę, mieliśmy sytuacje, a jednak zeszliśmy z boiska pokonani – wściekał się po meczu w Sosnowcu młodziutki bramkarz Mateusz Kuchta.
Udane wyniki w tym wypadku nie są dziełem przypadku. Pod wodzą Brzęczka piłkarze z Bukowej uwierzyli w siebie, zaczęli tworzyć monolit i seryjnie gromadzić punkty. Pomimo, że problemów nie brakowało (absencje w drużynie, w końcówce rundy domowe mecze katowiczanie musieli grać bez kibiców) to drużyna zaczęła wychodzić na prostą.
Ale jest też i druga przesłanka. Organizacja klubu. – Byłem zaskoczony tym jak dobrze zorganizowany jest Giekaes – wspomina początki swego pobytu na Bukowej menadżer klubu, Dariusz Motała. Jego osoba plus przede wszystkim trener Jerzy Brzęczek to także zwiastuny "ekstraklasowych norm" przy Bukowej. Patrząc na rywali katowiczanie zdecydowaną większość z nich przewyższają, jeżeli chodzi o budżet i organizację klubu. Fakt, że w Katowicach ledwo po zakończeniu rundy już jest wszystko poustalane, kogo trenerzy chcą do drużyny, kto ma zostać w ekipie, także świadczy jak najbardziej pozytywnie. W pierwszoligowej rzeczywistości to nie jest norma. A wiosną stabilizacja i szeroka ławka w zespole może mieć niebagatelne znaczenie.
Tak więc, skoro jest tak dobrze... to dlaczego jest tak źle? Tutaj najprostsza odpowiedź może być prawidłowa. Bo włodarze klubu postawili nie na tego konia (czytaj trenera), co trzeba. Piotr Piekarczyk nie potrafił z kilkunastu młodych, niektórych zdolnych ludzi stworzyć drużyny. Mimo tego, że w Katowicach gra kilku piłkarzy, którzy pewnie poradziliby sobie w klubach Ekstraklasy – to drużyna balansowała nad przepaścią.
Chociaż sezon katowiczanie pod jego wodzą rozpoczęli od zwycięstwa, potem było już dużo gorzej. Tylko dwa zwycięstwa w dziewięciu kolejnych spotkaniach. I aż sześć porażek. Po derbowym meczu z Rozwojem katowiczanie plasowali się na 15., barażowym miejscu. A obrazek wielokrotnie pokazywany przez telewizyjne kamery – widok zasępionego Jerzego Brzęczka, który w tym dniu oglądał na Bukowej swoją przyszłą drużynę – był niejako symbolem miejsca, w którym katowiczanie wtedy się znajdowali.
Dzisiaj natomiast można powiedzieć, że katowiczan – chociaż punktowo nadal bliżej im do spadku niż do awansu – bardziej muszą się obawiać drużyny z czołówki.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku