Ruch - Zagłębie L. 3-0. "Niebiescy" jedną nogą w półfinale PP

17.03.2009
W pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu Polski, Ruch Chorzów pewnie pokonał Zagłębie Lubin. - Mając przed rewanżem taką przewagę, trudno byłoby nie awansować - podkreślił Pavol Balaż.
Wojciech Grzyb nie zwalnia tempa. Po kapitalnym występie w meczu ligowym z Polonią Bytom, kapitan "Niebieskich" pokazał się z równie dobrej strony w pucharowym starciu z I-ligowym Zagłębiem. Ruch zdeklasował gości, choć nie byłoby przesadą stwierdzić, że potyczka rozpoczęła się dopiero po pół godzinie od pierwszego gwizdka arbitra. Wcześniej bowiem nudą wiało nie tylko z pustych trybun, ale i z boiska. Jedyną "atrakcją" stały się anormalne w pewnym momencie warunki atmosferyczne.

Obficie padający deszcz ze śniegiem i uciążliwy wiatr ustąpiły jednak po kwadransie. Po upływie następnych 15 minut Nhamoinesu powalił na skraju pola karnego Grzyba. Rzut karny. Ptak "poszybował" w lewą stronę, zaś piłka uderzona przez Balaża w drugi róg. Cierpiący tego dnia na brak żądeł lubinianie niedługo potem nadziali się na kolejną kontrę. Po ładnej akcji duetu Fabusz - Zając futbolówka trafiła do nadbiegającego Pulkowskiego, który strzałem z powietrza pokonał golkipera przyjezdnych. - Można powiedzieć, że ta piłka po prostu mnie nabiła. Nie chcę mówić, jaką częścią ciała wepchnąłem ją do bramki - uśmiechał się pomocnik Ruchu.

Po zmianie stron gra toczyła się głównie w środku pola. Nieszczęście Zagłębia polegało na tym, że chorzowian stać było również na groźne wypady pod bramkę Ptaka. Po jednym z nich w dogodnej sytuacji znalazł się Fabusz. Jego strzał rywale zablokowali, ale od czego w Ruchu jest Grzyb. Skrzydłowy "Niebieskich" ze spokojem podwyższył rezultat. Mogło skończyć się dla ekipy z Chorzowa jeszcze bardziej okazale, ale szansy na dublet nie wykorzystał Pulkowski.

Pod szatniami
[b]
Pavol Balaż [/b](pomocnik Ruchu): Mając przed rewanżem taką przewagę, trudno byłoby nie awansować. Niemniej jednak losy tej rywalizacji nie zostały jeszcze rozstrzygnięte.
[b]
Przemysław Kocot [/b](obrońca Zagłębia): Najważniejsza dla nas jest liga, ale - mimo wszystko - porażka w takich rozmiarach boli. Myślimy już o weekendowym starciu z Widzewem Łódź.
[b]
Michał Pulkowski [/b](pomocnik Ruchu): Jesteśmy w półfinale jedną nogą, ale jeszcze nie dwiema. Musimy drugim meczem postawić kropkę nad "i". Do spotkania w Lubinie podejdziemy bardzo poważnie. Zagłębie to, niezależnie od dzisiejszego wyniku, mocny zespół.
[b]
Ariel Jakubowski [/b](obrońca Ruchu): Początek w naszym wykonaniu był niemrawy. Potem jednak okrzepliśmy i przejęliśmy inicjatywę. Mogliśmy pokusić się też o wyższe zwycięstwo.

Konferencja prasowa

[b]Robert Jończyk [/b](trener Zagłębia):  Przed tym meczem najbardziej obawiałem się nie przegranej, ale kontuzji. Niestety, musiałem przeprowadzić trzy wymuszone zmiany. Z przykrością muszę stwierdzić, że ten pojedynek bardziej przypominał rzeźnię, a nie grę w piłkę nożną. Sędzia nie panował nad zawodami. Moim zmartwieniem jest teraz, jak doprowadzić podstawowych zawodników do pełni zdrowia.
[b]
Bogusław Pietrzak[/b] (trener Ruchu): Mecz stał na średnim poziomie. Zdawałem sobie sprawę, że moi zawodnicy nie zbliżą się do tempa, w jakim zagrali w weekend z Polonią Bytom. Szkoda, że już przy wyniku 3-0 popełniliśmy sporo taktycznych błędów. Zamiast definitywnie rozstrzygnąć losy awansu, pozwoliliśmy na nerwówkę. Zgadzam się z przedmówcą co do pracy arbitra. Żadnej rzeźni natomiast nie widziałem.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również