Ruch zaczyna europejskie wojaże od... Azji. Internet nie pomógł

01.07.2010
Przygodę z europejskimi pucharami Ruch zaczyna od meczu z Szachtiorem Karaganda z Kazachstanu. Rywala nie obawiają się zawodnicy. - A czego tu się bać? - mówi Krzysztof Pilarz.
Do spotkania "Niebiescy" mieli przystąpić w najsilniejszym składzie. Razem z, tak pożądanymi przez inne kluby, Arturem Sobiechem i Maciejem Sadlokiem. Tego drugiego niestety jednak zabraknie. Na pokładzie samolotu obrońca zgłosił niedyspozycję i ostatecznie nie udał się w podróż z resztą drużyny. Jego miejsce w podstawowym składzie może zająć Piotr Stawarczyk.

Wydaje się, że największą przeszkodą będzie murawa. Jest nierówna. Miejscami nawet dziurawa. Zawodnicy Ruchu deklarują, że nie przestraszą się rywala. - A czego tu się bać? Gdybyśmy grali z Liverpoolem, to wtedy można by mówić o ostrożności - deklaruje kapitan zespołu, Krzysztof Pilarz.

Piłkarze nie mają za dużo informacji o rywalu. - Buszowaliśmy w internecie, ale nawet tam nie za wiele można się było dowiedzieć na temat przeciwników. Dopiero na miejscu trener coś więcej nam przekaże na ich temat - zdradza bramkarz. W hotelu na trenera Waldemara Fornalika czekały płyty z nagranymi meczami dzisiejszego rywala. Jednak bez ich oglądania wiadomo, jakie jest najważniejsze założenie. - Nie stracić bramki. Gdyby nam się to udało, to bylibyśmy zadowoleni - mówi Pilarz.

Ruch prawdopodobnie wyjdzie w ustawieniu 4-4-2 z Arturem Sobiechem i Sebastianem Olszarem w ataku.

Szachtior Karaganda - Ruch Chorzów
czwartek, 17:00
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również