Ruch - Valletta 0-0. O Matko! Uratował ich przed wstydem
22.07.2010
To miał być spacer. Ruch przywiózł z Malty dobry wynik, więc wystarczyło postawić kropkę nad "i". I początkowo nic nie zapowiadało tego, że na bohatera chorzowian zostanie wykreowany Matko Perdijić. Chorwat wskoczył do bramki w trybie awaryjnym, bo za kartki pauzować musiał Krzysztof Pilarz. I w ostatnich minutach uratował swój zespół przed kompromitacją.
Kibice nerwowo patrzyli na zegarki, kiedy potężną bombę z dystansu oddał Denni Rocha dos Santos. Perdijić wybił piłkę piękną paradą i przy okazji nabawił się urazu. Po chwili wrócił między słupki i tym razem instynktownie obronił strzał głową jednego z Maltańczyków. - Boże, zaraz mi serce nie wytrzyma - jeden z kibiców aż wstał i chwycił się za głowę. Po chwili sędzia Adrea De Marco z Włoch przerwał męki widzów.
Bo Ruch tylko momentami grał przyzwoicie. Kiedy na początku agresywnym pressingiem bez większych problemów odbierał piłkę, zaś Wojciech Grzyb miał siły i atakował prawym skrzydłem. Z rzutów wolnych próbowali szczęścia Maciej Sadlok i Gabor Straka. Naprawdę klarowną okazję miał tylko Sebastian Olszar. Napastnik pozyskany z Piasta Gliwice wciąż czeka na pierwszą bramkę w nowych barwach. We wspomnianej sytuacji ładnie zwiódł obronców, lecz będąc kilkanaście metrów od celu posłał piłkę wprost w ręce bramkarza Valletty. Im bliżej końca, tym większa nerwowość. - Nie mieliśmy obaw z uwagi na brak Krzysia Pilarza, bo wiedzieliśmy, że możemy liczyć na Matko Perdijicia. Pokazał kunszt - chwalił Michał Pulkowski.
Chorzowianie nie mogli tym razem usprawiedliwiać się nieludzką porą rozgrywania meczu (chociaż upał i tak dawał o sobie znać) czy sztuczną murawą. - Oczywiście, nie jesteśmy zadowoleni! Najważniejszy był jednak awans - podkreślił Maciej Sadlok, a potem te słowa wypowiadał każdy. Waldemar Fornalik nie czekają na pytania dziennikarzy powiedział: - Pisaliście, że nie zachwycamy. Ależ panowie! Po tak krótkim okresie przygotowań nie jesteśmy w swojej optymalnej formie - mówił spięty i z lekko podniesionym głosem.
Szkoleniowiec Maltańczyków był z kolei rozluźniony. - Ta ostatnia minuta... Mogliśmy wygrać, ale i tak jestem bardzo zadowolony z postawy swoich zawodników - chwalił ich Jesmond Zerafa i dodał z uśmiechem: - Życzę powodzenia w następnej rundzie. A tutaj jeszcze wrócę na wakacje, bo to naprawdę ładne miejsce!
Chorzów nie spodobał się delegatom UEFA. Dlatego Ruch za tydzień z Austrią Wiedeń zagra w innym mieście. Bez Straki, bo teraz to ten zawodnik będzie pauzował za żółte kartki.
Kibice nerwowo patrzyli na zegarki, kiedy potężną bombę z dystansu oddał Denni Rocha dos Santos. Perdijić wybił piłkę piękną paradą i przy okazji nabawił się urazu. Po chwili wrócił między słupki i tym razem instynktownie obronił strzał głową jednego z Maltańczyków. - Boże, zaraz mi serce nie wytrzyma - jeden z kibiców aż wstał i chwycił się za głowę. Po chwili sędzia Adrea De Marco z Włoch przerwał męki widzów.
Bo Ruch tylko momentami grał przyzwoicie. Kiedy na początku agresywnym pressingiem bez większych problemów odbierał piłkę, zaś Wojciech Grzyb miał siły i atakował prawym skrzydłem. Z rzutów wolnych próbowali szczęścia Maciej Sadlok i Gabor Straka. Naprawdę klarowną okazję miał tylko Sebastian Olszar. Napastnik pozyskany z Piasta Gliwice wciąż czeka na pierwszą bramkę w nowych barwach. We wspomnianej sytuacji ładnie zwiódł obronców, lecz będąc kilkanaście metrów od celu posłał piłkę wprost w ręce bramkarza Valletty. Im bliżej końca, tym większa nerwowość. - Nie mieliśmy obaw z uwagi na brak Krzysia Pilarza, bo wiedzieliśmy, że możemy liczyć na Matko Perdijicia. Pokazał kunszt - chwalił Michał Pulkowski.
Chorzowianie nie mogli tym razem usprawiedliwiać się nieludzką porą rozgrywania meczu (chociaż upał i tak dawał o sobie znać) czy sztuczną murawą. - Oczywiście, nie jesteśmy zadowoleni! Najważniejszy był jednak awans - podkreślił Maciej Sadlok, a potem te słowa wypowiadał każdy. Waldemar Fornalik nie czekają na pytania dziennikarzy powiedział: - Pisaliście, że nie zachwycamy. Ależ panowie! Po tak krótkim okresie przygotowań nie jesteśmy w swojej optymalnej formie - mówił spięty i z lekko podniesionym głosem.
Szkoleniowiec Maltańczyków był z kolei rozluźniony. - Ta ostatnia minuta... Mogliśmy wygrać, ale i tak jestem bardzo zadowolony z postawy swoich zawodników - chwalił ich Jesmond Zerafa i dodał z uśmiechem: - Życzę powodzenia w następnej rundzie. A tutaj jeszcze wrócę na wakacje, bo to naprawdę ładne miejsce!
Chorzów nie spodobał się delegatom UEFA. Dlatego Ruch za tydzień z Austrią Wiedeń zagra w innym mieście. Bez Straki, bo teraz to ten zawodnik będzie pauzował za żółte kartki.
Polecane