Ruch - Vaduz 3-2. Mieli rację, to nie będzie spacerek...

17.07.2014
Ruch Chorzów nie ma zbyt dużej zaliczki przed rewanżowym spotkaniem. Drużyna z Liechtensteinu postawiła "Niebieskim" trudne warunki, przez co za tydzień emocji nie powinno zabraknąć...
Norbert Barczyk/Pressfocus
Wydarzenie
Ruch wygrał dzięki Piotrowi Stawarczykowi. Obrońca, mimo że jeden z obrońców wyraźnie ciągnął go za koszulkę, skutecznie wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego Bartłomieja Babiarza. Był to drugi gol po stałym fragmencie gry "Stawara".

Bohater
Najlepiej na boisku, obok Stawarczyka, radził sobie Marek Zieńczuk. Chwilę po golu na 0-1, popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu, po którym piłka wpadła w "okienko" bramki gości. Kilkadziesiąt sekund później doświadczony zawodnik dołożył do swojego dorobku asystę przy trafieniu Stawarczyka, który efektowną główką sfinalizował dośrodkowanie z rzutu wolnego.

Rozczarowanie
Przy obu bramkach dla Vaduz zamieszany był Łukasz Surma. Najpierw przy trafieniu na 0-1 odpuścił krycie Philippa Muntwilera, który znalazł się sam na sam z Krzysztofem Kamińskim, a w drugiej połowie to on zaskoczył swojego bramkarza. Beniaminek szwajcarskiej I ligi wykonywał rzut rożny, po którym głową uderzał Florian Stahel. Futbolówka odbiła się od głowy pomocnika Ruchu, czym zmyliła golkipera.

Co ciekawego:
- Ruch fatalnie grał w pierwszym kwadransie gry. Goście z Vaduz nie mieli problemów z odbiorem piłki w środku boiska i konstruowaniu ataków. Na szczęście dla chorzowian, tylko jeden atak zakończył się golem - na lewym skrzydle Bartłomiej Babiarz zostawił dużo miejsca Manuelowi Sutterowi, który dośrodkował do Philippa Muntwilera, którego krycie zupełnie odpuścił Łukasz Surma. Uderzenie Szwajcara zdołał obronić Krzysztof Kamiński, który był jednak bezradny przy dobitce tego samego piłkarza.

- Spotkanie odbyło się nie przy Cichej w Chorzowie, a na stadionie w Gliwicach. Zmiana obiektu spowodowana była fatalnym stanem murawy, na której "Niebiescy" rozgrywają swoje mecze.

- Goście z Liechtensteinu mieli przed przerwą kilka sytuacji bramkowych. Kamiński wyszedł górą z pojedynku sam na sam z Sutterem, minimalnie obok bramki głową uderzył Pak Kwang-Ryong.

- Swoje sytuacje miał też Grzegorz Kuświk. W pierwszej połowie przejął piłkę przed polem karnym, jednak zwlekał z oddaniem strzału i w efekcie jeden z obrońców zdołał zatrzymać napastnika. W drugiej piłkarz Ruchu uderzył głową minimalnie obok bramki.

- Szczęście uśmiechnęło się do Ruchu w drugiej połowie. Franz Burgmeier zagrał w polu karnym do Kwang-Ryonga, który skiksował, stojąc kilka metrów od bramki...

- W końcówce spotkania kontuzji nabawił się Jakub Kowalski. Mimo urazu, zawodnik dokończył mecz na boisku.

- Trener Jan Kocian przeprowadził tylko jedną zmianę.

- Rewanż odbędzie się 24 lipca.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również