Ruch niekonsekwentny. Lista celów do weryfikacji

04.03.2019

Jeśli II liga miała być dla Ruchu miejscem na "przeczekanie" ciężkich czasów i odbudowanie drużyny na miarę ogromnych tradycji klubu, nie da się nie odnieść wrażenia, że plan przy Cichej daleki jest od realizacji. Po jednym wiosennym meczu trudno wyciągać daleko idące wnioski, nie sposób za to nie zauważyć, że ryzyko niepowodzenia całej misji rośnie w Chorzowie z tygodnia na tydzień, zaś niekonsekwencja bije po oczach.

Norbert Barczyk/PressFocus

Plan na sezon był prosty - budować drużynę w oparciu o ludzi związanych mentalnie z Ruchem, wprowadzać do zespołu jego wychowanków i włączyć się do gry o powrót na zaplecze Ekstraklasy, wygrywając przy tym gwarantującą wpływ znacznych środków finansowych klasyfikację Pro Junior System.

O awansie nie ma już mowy. Nawet jeśli w Chorzowie po zwycięskiej, sparingowej serii znaleźliby się jeszcze niepoprawni optymiści wierzący w skuteczną pogoń za czołową trójką II-ligowej stawki, inauguracja wiosny w Bełchatowie musiała zweryfikować ich nadzieje. 

Ruch zagrał z GKS-em słabo, bezbarwnie i - zwłaszcza po utracie gola w 30. minucie - bez choćby jednej okazji ku temu, by w sobotnie popołudnie wywalczyć w Bełchatowie jakąkolwiek zdobycz. Zerkając w skład, na jaki postawił trener Marek Wleciałowski można jednocześnie dojść do wniosku, że realizacja kolejnych celów postawionych przy Cichej przed startem sezonu również staje pod znakiem zapytania.

W Chorzowie mieli grać ludzie z regionu. - Postawiliśmy na ludzi, którzy są zintegrowani ze środowiskiem, z Chorzowem, którzy nie są tutaj przypadkowo i nigdy nie powiedzą, że nie chcą dla tego klubu grać - deklarował przed sezonem w wywiadzie udzielonym Katowickiemu Sportowi ówczesny trener "Niebieskich", Dariusz Fornalak. Tej myśli przyklaskiwali zresztą klubowi działacze.

Dziś w Chorzowie - a minęło przecież raptem kilka miesięcy - nie ma już osób, które wspomniany zamysł miały wprowadzać w życie. Poza Fornalakiem ze stanowiskiem pożegnał się także dyrektor sportowy, Krzysztof Ziętek. Również sam plan staje się pomału mglistym wspomnieniem. Zimą szatnię opuścili wychowankowie - Mateusz Bogusz i Maciej Urbańczyk, deklarujący przywiązanie do barw Jakub Kowalski oraz przygotowywany do gry w dorosłym futbolu w akademii "Niebieskich" Artur Balicki. - To żywy organizm, w którym na bieżąco trzeba dokonywać zmian. Ale chcemy stworzyć zespół, który na boisku odda serce i zdrowie - tłumaczył nam niedawno Jan Chrapek, prezes Ruchu.

Fakty są jednak takie, że w wyjściowej jedenastce na mecz z Bełchatowem poza Kamilem Lechem, Bartłomiejem Kulejewskim i Piotrem Gielem ludzi z regionu zabrakło. Metryki zawodników nie są tu najistotniejsze - chodzi raczej o fakt, że na dziś trudno nie zauważyć sporej niekonsekwencji w realizacji przedsezonowych założeń. To, co w kontekście klubowej kasy martwi pewnie nieco bardziej, to brak w składzie młodzieżowców dających punkty do wspomnianej klasyfikacji Pro Junior System. A tą Ruch miał przecież wygrać. - Zamierzamy utrzymać to pierwsze miejsce promując naszych wychowanków i przy okazji podreperować budżet - to kolejna deklaracja z rozmowy z prezesem Chrapkiem.

Przypomnijmy - "Niebiescy" grają o przeszło milionowy zastrzyk gotówki, tymczasem w ekipie na "Brunatnych" wystawili tylko dwóch (liczba obligatoryjnie narzucona przez regulamin rozgrywek) punktujących w PJS - wspomnianego Kulejewskiego i Mateusza Bartolewskiego, nie mając przy tym na ławce ani jednego wychowanka.

Po ubiegłorocznej części zmagań Ruch liderował klasyfikacji, ale nie zachowa pozycji, jeśli tendencję z Bełchatowa utrzyma. Tymczasem zimą z Cichą pożegnała się dwójka graczy, która jesienią "zrobiła" dla drużyny 4554 z 10 023 punktów. Co więcej - trener Marek Wleciałowski już w trakcie okresu przygotowawczego wysyłał czytelne sygnały, że do składu daleko Dominikowi Małkowskiemu, który w minionym półroczu wypracował dla klubu kolejne 1846 punktów. Łatwo więc policzyć, że w Chorzowie nie grają już ci, którzy do PJS wybiegali prawie 65 procent dorobku.

A rywale w wyścigu o kasę nie śpią. Podczas gdy "Niebiescy" w weekend do swojego dorobku dołożyli 303 punkty, Rozwój wypracował ich 483. Na teraz katowiczanie tracą do chorzowian niespełna 1500 punktów, ale już za moment (po piątym występie w lidze) statystyki "zaliczą" oczka wypracowane przez Bartosza Neugebauera, a sam system przywróci status wychowanka Bartoszowi Baranowiczowi i Danielowi Kamińskiemu, którzy teraz - z niewiadomych przyczyn - nie są przez niego w ten sposób traktowani. To wszystko sprawi, że Ruch w Pro Junior System będzie dla Rozwoju już na wyciągnięcie ręki. GKS Bełchatów zdobył w sobotę 280 punktów, przy czym wyjątkowo - z powodu kartek - nie zagrał 20-letni wychowanek, Damian Michalski. Z kolei w ekipie Siarki Tarnobrzeg w trakcie meczu z Rozwojem wystąpiło aż 6 młodzieżowców.

Już z powyższej wyliczanki wynika, że Ruch ma nikłe szanse na utrzymanie pozycji lidera klasyfikacji Pro Junior System. Zimą na Cichą trafili piłkarze, którzy - poza Mateuszem Duchowskim i Mateuszem Lechowiczem - nie mają statusu młodzieżowca, choć przecież i tak na ogół brakuje im ligowego ogrania. Poza kadrą na Bełchatów znaleźli się zaś Bartosz Nowakowski i Patryk Sikora. Wygląda więc na to, że w Ruchu z listy kluczowych celów pozostał już tylko ten, który urodził się wskutek wielomiesięcznych rozczarowań - utrzymać szczebel centralny dla Chorzowa. Coroczna walka o uniknięcie spadku to niestety jedyne, do czego w ostatnim okresie skutecznie przyzwyczajano fanów 14-krotnych Mistrzów Polski.

autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również